Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lutego 2019

bezy



 Bezy nie są trudne w wykonaniu, jednak wymagają cierpliwości i czasu, bo długo schną. Za to po upieczeniu nie wymagają natychmiastowego zjedzenia- czas im nie szkodzi. Po dwóch tygodniach są równie smaczne co zaraz po upieczeniu, dlatego sprawdzają się przy niespodziewanych wizytach. Bezy są deserem same w sobie, ale mogą być też słodkim dodatkiem do różnych deserów. Polecam do owoców  z natury kwaskowatych:)


6 białek
360g cukru
szczypta soli

/Na każde białko 60 g cukru/

Białka ubijamy na sztywno z odrobina soli. Gdy już są na tyle sztywne, że nie wylatują z miski, stopniowo dodajemy cukier. Stopniowo (!!!), aby wtopił się ładnie w białka- staną się błyszczące.
Beziki wykładamy  na blachę wyłożony papierem do pieczenia łyżeczką lub wypuszczamy przez końcówkę dekoracyjną dla ładniejszego kształtu. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do max 140 stopni  na 60 do 120 minut (w zależności od wielkości bezików). Im mniejszą temperaturę zastosujemy, tym lepiej, acz dłużej się suszą. Dopuszczalne temperatury to 80-140 stopni. Istotną sprawą jest to, że bezy mają być wysuszone nie zaś wypieczone, czyli też białe i chrupkie  w środku- jeśli zaczynają się nam rumienić, uchylamy lekko drzwiczki piekarnika i zmniejszamy temperaturę, bo będą brązowe i gumowe wewnątrz). Jeżeli mamy termoobieg, dobrze go włączyć

Uwagi:
Ja nagrzewam piekarnik do 140 stopni, następnie wstawiam bezy na 5 minut, po czym zmniejszam temperaturę do 100 stopni i suszę przez ok 2h (w zależności od wielkości) sprawdzając szpilką kuchenną suchość w środku bezika. Gdy piekę większe beziki, po 2 h wyłączam piekarnik ale pozostawiam je w środku , by sobie "dosychały" wraz z stygnięciem piekarnika:)

niedziela, 22 kwietnia 2018

baklava





Tak zatęskniło mi się dziś za grecką pogodą..... ehhh, na wyjazd w najbliższym czasie nie ma co liczyć, zatem czas na kulinarną podróż. Dziś jeden z najpyszniejszych deserów kuchni greckiej jaki jadłam u lokalsów. Co prawda deserów kuchni polskiej, pod względem ilości smacznych słodkości, żadna kuchnia nie przebije ale w różnych kuchniach świata znajdziemy różne cacka zasługujące na miano doskonałych. Baklava to taki rarytasik z Grecji, który spotykamy też w Turcji czy w Bułgarii. Mnie jednak opcja Grecka najlepiej smakowała.
Co to za cudeńko? Deser z bardzo cieniutkiego ciasta filo ( można go kupić u nas w Lewiatanie) smarowanego roztopionym masłem i przekładanego zmielonymi orzechami i migdałami oraz polanego syropem cukrowym. Naprawdę niewielki wysiłek a smak i wygląd godny postawienia gościom.

składniki:
1 opakowanie ciasta filo (ok 300g) = siedem płatów ciasta
250g roztopionego masła
100 g migdałów blanszowanych
150g orzechów włoskich
50g zielonych pistacji
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka cukru

syrop cukrowy:
125g cukru
150ml wody
sok z 1 cytryny
2 łyżki miodu
2 goździki
kawałeczek kory cynamonu (4-5cm)

Na początku gotujemy syrop, ponieważ do polania baklavy potrzebny jest gotowy, wystudzony, którym polewamy gorące, prosto z piekarnika ciasto. Taka kolejność musi być zachowana- zimnym polewamy gorące. A więc: Wsypujemy do rondelka cukier, zalewamy wodą, dodajemy sok z cytryny, korę cynamonu i goździki- gotujemy aż syrop zacznie robić się lepki (kropla wylana na talerzyk powoli spływa) ale nie twardy (!). Na koniec, gdy wyłączymy gaz, dodajemy miód i szybko mieszamy, aby rozpuścił się w syropie- odstawiamy na bok.
Bierzemy się za ciasto:
Orzechy, migdały  bardzo drobno siekamy (można zmielić blenderem, byleby nie na piach np Thermomix 5 obr, 4sek), dodajemy cukier i cynamon - mieszamy. Dzielimy sobie na trzy porcje, bo przy 7 arkuszach tylko tyle razy będziemy sypać orzechami.
 Smarujemy blachę oliwą lub stopionym masłem. Bierzemy jeden płat ciasta i wykładamy go na blachę.  Jak zauważyliście ciasto jest większe niż blacha- tak ma być-połowa leży na blaszce a druga czeka na przykrycie, ale najpierw tą wyłożoną część smarujemy stopionym masłem, następnie przykrywamy resztą płata i znowu go smarujemy masłem. Bierzemy drugi płat i powtarzamy czynność- kładziemy, smarujemy, przykrywamy smarujemy. Bierzemy trzeci płat, kładziemy,
smarujemy masłem, posypujemy zmielonymi orzechami, przykrywamy płatem. To samo robimy z płatem czwartym i piątym. Szósty kładziemy, smarujemy i przykrywamy, to samo z siódmym, który dodatkowo polewamy resztą masła. I gotowe.
Teraz kroimy w romby, następnie wstawiamy do piekarnika  rozgrzanego do 180 stopni na 40 minut.
Gotowe polewamy ostudzonym syropem i odstawiamy na 30 minut- gotowe:)

Uwagi:
1. Ciężko dostać w Polsce zielone pistacje. Najlepsze są świeże, zielone pistacje, jednak u nas raczej niedostępne (wszystkie jakie spotkałam są prażone i solone, zatem ograniczyłam je do minimum), dlatego ja (choć Grecy równie często) zastępuję je zwykłymi orzechami, bądź migdałami.
2. W mojej wersji  jest połowa syropu jaki serwują Grecy. Dlaczego? Bo oryginalna wersja ma tyle cukru, że aż mdli. Jeżeli jednak uznacie, że chcecie bardziej słodkie- dajcie podwójną ilość składników na syrop;)
3. Są różne szkoły składania baklawy. Ta wydała mi się najprostsza i najszybsza. Można jednak robić ruloniki, ślimaczki itd, ważne by każda warstwa posmarowana była roztopionym masłem i posypana orzechami.


wtorek, 6 lutego 2018

gniazdka- pączki wiedeńskie



Pączki wiedeńskie, które w moim rejonie zwane  są gniazdkami. Idealne na tłusty czwartek. Ulubione pączki mojego najmłodszego.Ciasto przypomina to na karpatkę, z tym że karpatkę pieczemy w piekarniku a pączki na tłuszczu. Przygotowanie samego ciasta nie zajmuje wiele czasu, jest też bardzo proste. Jak dla mnie, dłużej nadziewa się ciasto w szpryckę i robi piękne kółeczka;D Niemniej warto spróbować zrobić je choć raz. Na zachętę- zawsze się udają:)

500 ml wody
120g masła
300g mąki
1/4 łyżeczki soli
6 jajek
olej lub smalec do smażenia
garnek- najlepiej niższy a szerszy
cukier puder


Wodę solimy , dodajemy masło -doprowadzamy do zagotowania. Wtedy dodajemy mąkę i energicznie mieszamy tak długo, aż uzyskamy gładkie ciasto. Trzymamy jeszcze przez chwilę na ogniu (tak jak budyń) nie zaprzestając mieszania, aby maka "zaparzyła się". Teraz odstawiamy do ostygnięcia, bo następnym krokiem będzie dodanie jajek, a niestety w gorącym ugotują się i zamiast kremowej konsystencji będziemy mieli w cieście grudki jajka. Tak wiec jak nasze ciasto przestygnie, wbijamy po jednym jajku i mieszamy do całkowitego ich wmieszania się (można to zrobić mikserem, będzie dużo łatwiej).
 Na stole rozkładamy papier do pieczenia  można go delikatnie posmarować olejem, aby ciasto nie przywierało.
W garnku rozgrzewamy olej lub smalec.

Gotowe ciasto przekładamy do szprycy cukierniczej z  końcówką w kształcie gwiazdki (w każdym bądź razie nie płaską) i rysujemy kółka na rozłożonym papierze do pieczenia. Na każdym gniazdku robimy dwa zamknięte okręgi- jeden na drugim.
Gdy tłuszcz mamy rozgrzany, nakładamy na łopatkę gniazdka (delikatnie je podważając, z nasmarowanego papieru powinny swobodnie schodzić) i wrzucamy na tłuszcz- gniazdka utoną i w miarę pieczenia będą wypływały. Smażymy po 2-3 minut na stronę, a najlepiej na złoty kolor:) Uważamy jednak by ogień nie był zbyt mocny, bo gniazdka nie przepieką nam się w środku.
Usmażone wyjmujemy i odsączamy z tłuszczu (kładziemy pojedynczą warstwę na talerz lub papierowe ręczniki).
Cukier puder wsypujemy do rondelka, dodajemy po troszku przegotowanej wody i intensywnie mieszamy, do uzyskania gładkiej białej masy, w której maczamy gniazdka.


Uwagi:
1. Gniazdka na smalcu są dłużej świeże (a według mnie smażenie na smalcu jest zdrowsze)
2. Do tłuszczu można dodać kieliszek spirytusu (ponoć ciasto nie chłonie go wtedy)
3. Jeżeli nie wychodzi wam z naoliwionym papierem i łopatką, potnijcie papier w kwadraty i wrzucajcie na rozgrzany olej papierem do góry- gniazdko samo będzie odchodziło od papieru;)
4. Do cukru pudru można dodać ulubione aromaty, np. cytrynowy , waniliowy



 
 

sobota, 9 grudnia 2017

Bethmännchen- migdałowe ciasteczka bożonarodzeniowe

Pyyyyyyszne ciasteczka, można je jeść i jeść, a przy tym tak proste do zrobienia, że spokojnie poradzi sobie z zadaniem trzy letnie dziecko;) Kolejny plus to czas jakiego wymagają na wykonanie- dosłownie chwila. I jeszcze jeden plus- pozostają długo świeże bez chowania do puszek, woreczków czy czegokolwiek. Przepis znalazłam  tu.
A teraz trochę historii:
 Przepis pochodzi z Frankfurtu nad Menem, gdzie piecze się je na Boże Narodzenie. Ich pochodzenie to niezwykła historia o 4 synach Pana Bethmann. Na ich cześć na każdym ciasteczku przyczepiano 4 połówki migdałów. Gdy jeden zmarł- zaczęto piec ciasteczka z 3 połówkami. Każde ciastko było posmarowane żółtkiem.




Przepis:

400g marcepanu
2 łyżki mąki ziemniaczanej
paczka migdałów (najlepiej bez skórki)
1 żółtko

Migdały zaparzamy wodą, zostawiamy na kilka minut i obieramy ze skórki, lub kupujemy zblanszowane. Marcepan zagniatamy z mąką ziemniaczaną.  Z ciasta robimy kulki wielkości małego orzecha. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, układamy na niej ciasteczka i w każdą kulkę wciskamy migdałek- tak jak na powyższym zdjęciu. Następnie smarujemy rozbełtanym żółtkiem i pieczemy  12-15 minut w temp. 180 stopni.
Według strony źródłowej ciasteczka są przydatne do spożycia przez 4 tygodnie. U mnie niestety nie dotrwały do tygodnia.
Smacznego!

środa, 15 lutego 2017

ciastka waniliowe babci Stefci



Wakacje u babci Stefci nie mogły obyć się bez pysznych ciasteczek waniliowych przekładanych kremem kakaowym.
Co to była za radość zasiąść na ławie przy kuchennym stole i czekać na przydział porcji ciasta do "rzeźbienia";)
Po upieczeniu babcia pozwalała nam przekładać je pysznym kremem kakaowym i z tą sytuacją powstała zabawna historia rodzinna. Otóż moja babcia powtarzała by nałożyć niewiele kremu i lekko ścisnąć ciasteczka tak, by nie wypłynął. Ale małe rączki... cóż, jeszcze niedopracowana mała porcja i lekki uścisk;D  Zresztą, czemu oszczędzać w ciastku coś co jest pyszne? Więc moja 5 letnia ówczas siostra wpadła na genialny pomysł aby ciastko było pękate i krem nie wypływał- nakładała krem, ściskała ciastka, a co wypłynęło... skrupulatnie usuwała jęzorkiem;D  W rezultacie wygrała, bo wszystkie "naznaczone" ciastka ostały się dla niej;D

Zapomniałam o tym prostym, szybkim i jakże smacznym przepisie na lata.
Dopiero wspomnienia z dawnych lat, sentyment za wakacjami u babci, zmotywował mnie by je upiec własnym dzieciom i nie mogłam wyjść z podziwu kiedy to na podobną metodę przekładania ciastek wpadł mój synek, nie znający wcześniej powyższej historii;D
Ciastka oczywiście wszystkim przypadły do gustu, są ponadczasowe:)

składniki:
 250g masła lub margaryny
6 jajek
90g cukru wanilinowego (3 duże paczki)
2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki amoniaku
1 szklanka KWAŚNEJ śmietany
1 kg mąki pszennej i jeszcze trochę

krem:
350g masła
 3 jajka 
 1/2 szklanki cukru 
kakao

polewa
2 szklanki cukru pudru
1-2 łyżki kakao 
4-6 łyżek wody

Ciasto: Jajka, cukier i cukier wanilinowy bijamy do białości.  Śmietanę mieszamy z proszkiem do pieczenia i amoniakiem. Margarynę ucieramy, dodajemy do niej jajka, śmietanę i mąkę ( tyle ile wejdzie). Zagniatamy ciasto, ma być miękkie, elastyczne ale nie lepiące. Dlatego nie określam dokładnie ilości mąki. Jak to babcia mówiła: kilogram i ciut ciut (zależy jakie duże jajka i jak wilgotna mąka).
 Stolnice posypujemy lekko mąką i rozwałkowujemy ciasto  na około 0,5cm. Następnie wykrawamy kółeczka, najlepiej szklanką o niezaokrąglonych rantach.
Ciasteczka układamy na blasze i wkładamy na około 12-15 minut do piekarnika rozgrzanego do temp 180 stopni.
Ostudzone ciasteczka przekładamy kremem.

Krem:  Jajka ubijamy na parze z cukrem do uzyskania gęstej białej masy, tj. wstawiamy garnek z wodą na gaz. Do wrzącej wody wstawiamy miskę z jajkami i cukrem. Ubijamy do uzyskania gęstej konsystencji
Masło o temperaturze pokojowej ucieramy z kakao dodając powoli ubite jajka, tak, by nam się nie zważyła masa. Gotowe. Teraz na każde ciasteczko nakładamy łyżeczkę masy, przykrywamy drugim ciasteczkiem i odkładamy na bok do polukrowania.
Polukrowane ciasteczka odstawiamy w chłodne miejsce by krem i lukier stężał.

Uwagi:
1. Ciasteczka można zrobić nieco grubsze ale trzeba się liczyć z tym  że po złożeniu będą jeszcze grubsze
2. Jedni lubią bardziej wypieczone, inni jaśniejsze, jednakże nie pieczcie krócej niż 12 minut i dłużej niż 15. Samo pieczenie zależny też od grubości ciasteczek jaką zrobiliście.
3. Ilość kakao zależy od gatunku jakiego użyjecie (ilości kakao w kakao) oraz od upodobań smakowych, naprawdę nie wpływa to na jakość ciastka, ale na smak już tak.
4. Jeżeli krem nam się zważy, nie martwcie się, dodajcie jeszcze trochę masła:) Pamiętajcie by dolewać jajka do masła powoli, nie wszystko na raz:)
5. Masło szybko mięknie, dlatego  krem, przed nakładaniem, można wstawić na kilka minut do lodówki, nie będzie się tak "rozjeżdżał"
6. To jest najlepsze! Przełożone ciasteczka można mrozić! Wyjmujemy i w zasadzie od razu można jeść- smakują jak lody:))
7. Same ciasteczka, bez kremu mogą być przechowywane przez kilka tygodni (jak dotrwają) w puszce.


 


sobota, 7 stycznia 2017

Pierniczki z Bazylei



O tych pierniczkach usłyszałam w jednym z programów  Boso przez świat Cejrowskiego , tak mnie zaintrygowały, że zaczęłam szukać w Internecie przepisu na nie. Swoje zrobiłam wzorując się tym przepisem i    tym przepisem

500g mąki
500g miodu
100g kandyzowanej  skórki pomarańczowej
250g migdałów
2 łyżeczki sody
1 łyżka przyprawy do pienika
1 łyżka cynamonu
2 łyżki likieru amaretto, lub brandy lub likieru pomarańczowego
100g cukru


lukier
100g cukru pudru
2 łyżki wody

Mieszamy mąkę z przyprawą do piernika, cynamonem i sodą. W rondelku podgrzewamy miód  z cukrem do rozpuszczenia się cukru- odstawiamy do przestudzenia.
Migdały drobno siekamy i razem z skórką pomarańczową, likierem ( u mnie amaretto) i miodem dodajemy do mąki. Wszystkie składniki miksujemy na jednolitą lepką masę. Nie dosypujemy mąki! Tak ma być:)
Blaszkę 36x25 wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy ciasto na grubość około 1 cm. Ciasto się klei więc nie tak łatwo go wyłożyć, ale można sobie pomóc ugniatając rękoma opruszonymi mąką.
Odstawiamy cisto na godzinę przykryte ściereczką.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 15 minut, nie dłużej, bo pierniczki i tak stwardnieją gdy będą stygły.
Lukier: mieszamy wodę z cukrem pudrem do uzyskania masy lukrowej.
Po wyciągnięciu z piekarnika odstawiamy na kilka minut, by przestygły, następnie kroimy w kwadraty wielkości 3cm x3cm i lukrujemy.
Upieczone wkłada się na kilka dni do pudełka, by skruszały, ale smaczne są również zaraz po upieczeniu



niedziela, 7 lutego 2016

pączki pewnej babci



Przepis pochodzi z tego bloga. Zrobiłam w nich dosłownie kosmetyczną zmianę co moim zdaniem wyszło im na dobre. Przyznaję, że bardzo mi smakowały.
składniki:
500g mąki pszennej
1 szklanka mleka
50g drożdży
7 żółtek
1/3 szklanki cukru
16g cukru waniliowego
1/2 łyżeczki aromatu rumowego
skórka z 1 pomarańczy
25ml spirytusu + 50ml
70g stopionego masła/ smalcu

 Mleko podgrzewamy, dodajemy drożdże, łyżkę cukru i tyle mąki aby rozczyn miał konsystencję gęstej śmietany- pozostawiamy do wyrośnięcia (około 20 minut)
Żółtka ucieramy z cukrem na puszystą masę (można to zrobić na parze wkładając miskę do garnka z gotującą się wodą i ucierając w niej żółtka), dodajemy do niej cukier, cukier waniliowy, aromat rumowy i skórkę pomarańczową. Odstawiamy by trochę ostygła.
Rozczyn łączymy z przestudzonymi żółtkami, spirytusem i pozostałą mąką wyrabiamy ręcznie (300 ugnieceń) lub mikserem/ Thermomixem (5 minut). Gdy ciasto będzie odchodzić od ścianek, dodajemy roztopione masło i wyrabiamy (30 ugnieceń) mikserem/ thermomixem jeszcze 2-3 minuty, aż ciasto całkowicie wchłonie tłuszcz. Gotowe ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia na około 1,5h, kiedy to powinno podwoić swoją objętość.
Wyrośnięte ciasto wyjmujemy na stół oprószony mąką, odrywamy po kawałku, rozpłaszczamy i nadziewamy marmoladą lub powidłami, zlepiamy formując kulkę i pozostawiamy do wyrośnięcia na około 40 minut.
Olej lub smalec rozgrzewamy do 170 stopni, dodajemy spirytus i smażymy pączki. Nie wkładajcie ich do garnka zbyt dużo, bo w tłuszczu urosną. Smażymy z każdej strony po 2-3 minuty na złoty kolor. Gotowe polać lukrem lub posypać cukrem pudrem.
Należy pamiętać o małym ogniu, gdyż zbyt szybko smażone będą ciemne z wierzchu i surowe w środku.

uwagi: dodanie do pączków smalcu zamiast masła powoduje, że są dłużej świeże

czwartek, 4 lutego 2016

beignets



Przepis znalazłam na tej stronie. Te pączusie o nietypowym kształcie wydały mi się tak apetyczne, że postanowiłam wypróbować przepis. Beignets najbardziej przypadły do gustu najmłodszemu, strasznie wybrednemu członkowi mojej rodziny:)
Beignets pochodzą z Francji, ale bardzo dużą popularnością cieszą się w Nowym Orleanie i kuchni kreolskiej, dokąd przywieźli je francuscy osadnicy. Wyróżnia się dwie odmiany tego pączka- z ciasta parzonego i drożdżowego. Istnieje też wiele wariacji ciasta z dodatkiem banana. Beignets zostały rozsławione przez kawiarnię "Cafe Du Monde". Są bardzo proste do wykonania, nie mogą się nie udać:)

 Składniki :

20 g świeżych drożdży
1/4 szklanki cukru
3/4 szklanki ciepłej wody
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 jajko
1/2 szklanki ciepłego mleka
3 i 1/2 szklanki mąki pszennej
2 łyżki masła w temp. pokojowej
2 łyżki spirytusu (opcjonalnie )

Drożdże i cukier łączymy z ciepłą wodą- odstawiamy na 6 minut aby zaczęły pracować. Następnie dodajemy sól, skórkę cytrynową, gałkę muszkatołową, jajko i mleko- całość mieszamy (można użyć miksera lub Thermomixa) do połączenia składników, następnie dodajemy mąkę i ugniatamy do uzyskania gładkiego ciasta. W tedy dodajemy roztopione masło i dalej ugniatamy (około 100 do 200 gniotków, aż ciasto wchłonie cały tłuszcz). Można też użyć miksera lub Thermomixa- 5 minut ugniatania wystarczy.
Ugniecione ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia (30 minut do 1h), po czym rozwałkowujemy, tniemy na prostokąty max 5x6cm i pozostawiamy do kolejnego wyrośnięcia- około godziny. Oczywiście na wierzchu posypujemy lekko mąką i pozostawiamy w ciepłym miejscu.
Wyrośnięte smażymy na rozgrzanym tłuszczu do uzyskania złotego koloru. Warto dodać do tłuszczu łyżkę spirytusu. Aby pączki go nie piły też można dodać łyżkę do ciasta. Wykładamy na papierowy ręcznik . Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. Można podawać z owocami. Nieźle smakują również z nutellą.

pączki parzone Lucyny Ćwierczakiweiczowej



 Przepis jest pracochłonny ale smak wynagradza nakład pracy:) Przepis znalazłam w książce "Jedyne praktyczne porady..." Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Oryginalna receptura zawiera dawne jednostki miary. Powiem Wam, że przeliczenie na współczesne zajęło mi troszkę czasu;D

Składniki na 50 pączków

1,2kg mąki pszennej
3 szklanki mleka
pół kostki  świeżych drożdży (około 50-60g)
20dag cukru
10dag masła
15żółtek
10 białek
skórka cytrynowa
1/2 łyżeczki soli
50ml spirytusu + 50ml
powidła śliwkowe
smalec do smażenia (1kg)

Połowę mąki zalewamy dwoma szklankami przegotowanego mleka-zaparzamy mąkę.
W rondelku lekko podgrzewamy pozostałe mleko, dodajemy 4 łyżki mąki, łyżeczkę cukru i drożdże- mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia.
Wyrośnięte drożdże dodajemy do zaparzonej mąki.
 Żółtka ucieramy z pozostałym cukrem na puszystą masę, którą dodajemy do masy z drożdżami, dodajemy sól, ubite białka  i mieszamy do połączenia się wszystkich składników. Gotową masę pozostawiamy do wyrośnięcie na około 30 minut do godziny ( w zależności jak "ruchliwe" będą nasze drożdże).  Gdy dobrze wyrośnie dodajemy do niej otartą skórkę cytryny, 50ml spirytusu, , resztę mąki - wyrabiamy ciasto mimo, że wydaje się nam że jest rzadkie jak na ciasto drożdżowe. Ja zawsze liczę- 300  zagnieceń ciasta- wtedy dolewamy roztopione masło i zagniatamy jeszcze 300 razy (taka wypracowana metoda na napowietrzenie ciasta). Jeżeli ugniatamy mikserem lub Thermomixem- robimy to jakieś 5-8 minut maksymalnie. Gotowe ciasto odchodzi od miski i nie klei się do rąk.
Takie ciasto pozostawiamy by zaczęło rosnąć ale nie czekamy aż wyrośnie, bo z takiego ciasta trudno cokolwiek ulepić, dlatego jak tylko zacznie rosnąć zabieramy się za lepienie pączków . Nie wałkujemy ciasta ani nie rozciągamy! Urywamy kawałek ciasta, lekko spłaszczamy, nakładamy powidła i zlepiamy górę, formujemy kulkę i odkładamy na stolnicę posypaną mąką częścią (sklejoną do stolnicy). Pączki pozostawiamy do kolejnego wyrośnięcia, na około 40 minut.
Smalec roztapiamy w szerokim naczyniu , dodajemy do jeszcze zimnego 50ml spirytusu aby pączki nie wchłaniały tłuszczu, no i by zapach smalcu nie roznosił się po domu. Gotowy do smażenia tłuszcz ma 170 stopni- można łatwo sprawdzić jego gotowość wrzucając kawałek ciasta- jeżeli syczy i wypływa na wierzch- możemy rozpocząć smażenie. Zmniejszamy ogień  i wrzucamy pączki, ale nie za dużo- muszą mieć przestrzeń bo w tłuszczu urosną. Pieczemy z każdej strony około 3minut, do uzyskania brązowego koloru. Jeżeli będziemy mieli za duży ogień, pączki będą szybko ciemnieć ale w środku będą surowe, dlatego barwę regulujemy wielkością ognia.
Gotowe polewamy lukrem lub posypujemy cukrem pudrem.
Według Ćwierczakiewiczowej pączki należy zacząć robić o 14.oo by zdążyć na wieczór  na godz 21.oo :)
Ciasto drożdżowe ma to do siebie, że trzeba dać mu czas. Zbyt szybko wrzucone na tłuszcz będą twardawe, gniotowate, zaś przerośnięte oklapną.

drożdżowe pączki twarogowe



Najprostsze, najszybsze i najsmaczniejsze pączki twarogowe jakie jadłam. Nie da się ich zepsuć. Są pyszne, mięciutkie , sprężyste, delikatne, rozpływające się w ustach. Ich zaletą  jest to, że nie starzeją się tak szybko jak te robione na sodzie.

(Przepis autorski)

Składniki:

350g twarogu półtłustego
50g drożdży
50g masła stopionego
4 jajka
450g mąki
szczypta soli
1/3 szkl cukru
1 cukier waniliowy
cukier puder do posypania
3 łyżki spirytusu + 50ml
olej do smażenia

Do miksera wrzucamy twaróg, drożdże, cukier, cukier waniliowy, sól, 3 łyżki spirytusu i jaja- miksujemy na gładką masę. Dodajemy mąkę- ugniatamy (ręcznie lub za pomocą miksera ze specjalnymi końcówkami, lub za pomocą Thermomixa). Gdy ciasto zrobi się elastyczne, dodajemy stopione masło i ugniatamy jeszcze chwilę, aż wchłonie masło. Teraz pozostało nam odstawić ciasto na jakiś czas (około 30 min) aż podwoi swoją objętość.
W szerokim garnku rozgrzewamy olej z 50ml spirytusu ( nie będzie się tak rozprzestrzeniał zapach oleju po domu, poza tym pączki nie będą chłonąć oleju). Oleju powinniśmy mieć tyle, by pączki nie dotykały dna w czasie pieczenia. Gdy zacznie  gotować się (uzyskamy temp. 170 stopni) zmniejszamy gaz- chcemy by pączusie piekły się powoli, wtedy będą jaśniejsze i przepieczone wewnątrz. Zbyt niska temperatura spowoduje, że pączki będą piły tłuszcz, zaś zbyt mocne grzanie powoduje, że pączki są już ciemne a jeszcze surowe wewnątrz.
Teraz formujemy pączki. Łyżkę od zupy umaczamy w gotującym się oleju i wykrawamy nią kawałek ciasta, który kulamy w dłoniach i wrzucamy na olej. Dzięki umaczaniu łyżki w oleju pączki nie przywierają do dłoni i łatwo się je kula. Gdy zrumienią się wyjmujemy na bibułę i osuszamy.

Ciekawostka: gdy pączki zrobią się czerstwe- po wstawieniu na 15 sekund do mikrofali stają się takie jak świeżo upieczone.


piątek, 10 lipca 2015

ciasteczka anzac



100g płatków owsianych
100g wiórków kokosowych
100g mąki pszennej
70g cukru pudru
100 g masła
1 czubata łyżka miodu
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki wody

W rondelku topimy masło, dodajemy do niego miód. Sodę mieszamy z wodą i dodajemy do masła. Pozostałe suche składniki mieszamy i dodajemy do nich mokre składniki. Z ciasta formujemy małe kulki wielkości orzecha włoskiego i wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 10 minut w temperaturze 180 stopni

    niedziela, 29 grudnia 2013

    pierniczki alpejskie



    przepis z  tej strony

    Pierniczki są rzeczywiście miękkie (i takie pozostają), jednak mało słodkie, dlatego koniecznie potrzebują oprawy lukrowej

    Składniki:

    1/2 kg mąki
    4 jajka
    3/4 szklanki cukru
    1 1/2 łyżki kakao
    100 ml  śmietany 30%
    1 1/2 łyżeczki sody
    2 łyżeczki przyprawy do piernika
    125 g masła lub margaryny
    200 g miodu

    Rozpuścić masło z miodem, dodać przyprawę do piernika. Białka ubić na sztywno, dodać do nich cukier i żółtka. Śmietanę wymieszać z sodą, odstawić na kilka minut aż się masa spulchni.
    Do miski wsypać mąkę, kakao, masę miodową i ubite jajka- wymieszać, na koniec dodać śmietanę- wyrobić ciasto.
    Ciasto będzie dość luźne, ale tak ma być:)
    Wstawić je do lodówki na dobę.
    Następnego dnia stolnicę obsypać mąką i rozwałkować na niej ciasto na grubość ok 3mm. Wycinać kształty i kłaść na blaszkę. Piec 10 minut w temp 180 stopni.

    U mnie dziś z cukrem pudrem, ale poniżej ciekawa propozycja lukru:

    200g cukru pudru
    2 łyżki pokruszonych bezów
    3 łyżki ciepłej wody

    Składniki ucierać około 8 minut  na gładką, gęstą masę. Dodać dosłownie kilka kropel wody i ponownie wymieszać. Masa ma być gęsta ale nie twarda. (test na wykałaczkę: powinna lekko się przechylać ale nie upaść). Gotowym lukrem ozdabiamy pierniczki.
    Warto zainwestować w dobry cukier puder.

    lebkuchen -pierniczki



    czyli pierniczki po niemiecku

    Przepis rewelacyjny, na pewno będę do niego wracała w każde święta. Pierniczki są mięciutkie z pikantną nutą i aromatem migdału. Po prostu genialne.

    przepis pochodzi z tej strony

    Składniki:


    250 g mąki pszennej
    85g mielonych migdałów
    2 łyżeczki mielonego imbiru
    1 łyżeczka cynamonu
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    1/2 łyżeczki sody
    1/4 łyżeczki mielonych goździków
    1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
    1/8 łyżeczki czarnego pieprzu
    200 ml płynnego miodu
    85 g masła
    skórka otarta z jednej cytryny  lub jak kto woli sok z niej

    Miód i masło podgrzać aby się rozpuściły i połączyły. Przyprawy zmielić (chyba że posiadamy wszystkie zmielone) razem ze skórką cytryny i połączyć z płynnym masłem z miodem oraz mąką, proszkiem do pieczenia i sodą. Ciasto zagniatamy i pozostawiamy do ostygnięcia, wtedy lekko zgęstnieje.  Gdy ostygnie formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i układamy na blaszce lekko je spłaszczając. Pieczemy maksymalnie 15 minut w temperaturze 180 stopni uważając by się zbytnio nie spiekły (jaśniejsze są smaczniejsze).
    Upieczone polewamy lukrem.

    lukier:
    cukier puder i odrobina przegotowanej wody

    Masa lukrowa powinna być dość gęsta- aby ciężko spływała z łyżki ale jednocześnie by dała się rozsmarować na ciasteczkach.

    niedziela, 27 października 2013

    ciastka karmelowo-orzechowe



    200g masła
    100g cukru
    100g karmelu z puszki
    1 łyżeczka soli
    400g mąki
    200g zmielonych orzechów

    Masło rozpuścić, dodać pozostałe składniki i zagnieść na jednolitą masę. Ciasto rozwałkować i wycinać kształty. Piec w temp 180 stopni przez 15 minut. Ciastka nie są przesadnie słodkie, dlatego Ci, którzy lubią mocną słodycz powinni je polukrować. Dla mnie idealne są bez lukru.:)

    niedziela, 11 sierpnia 2013

    amerykany



    2.5 szkl mąki
    1 szkl mleka
    3/4 szkl cukru
    1 jajko
    1 łyżeczka amoniaku
    1 łyżka margaryny

    Wszystkie składniki wyrobić mikserem.  Nakładać łyżką na blachę i piec 10-15 min w tem 180 stopni. (aż zaczną dostawać rumiane piegi). Można polać lukrem ale wg mnie są wystarczająco słodkie.


    wtorek, 26 lutego 2013

    Kawusie



    Składniki:
    masło 200 g
    cukier 160 g
    mąka tortowa 400 g
    2 żółtka
    mleko 4 łyżki
    kawa mielona 2 łyżki
    kawa rozpuszczalna 4 łyżeczki
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    aromat migdałowy
    sól płaska łyżeczka

     Kawę rozpuszczalną rozpuścić w minimalnej ilości przegotowanej wody ( nie więcej niż 2 łyżki).
     Masło rozpuścić, dodać do niego wszystkie składniki i zagnieść ciasto. Rozwałkować na 1/2 cm i wycinać kółeczka. Piec 15 minut w temperaturze 180 stopni.
    Ciastka robi się bardzo szybko i stanowią rewelacyjny dodatek do napojów kawowych.

    sobota, 19 stycznia 2013

    kruche ciasteczka z cukrem







    250g margaryny
    1 kg mąki
    4 jajka
    1 szkl gęstej kwaśnej śmietany
    1 cukier waniliowy
    1 1/2 szkl cukru
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    1 1/2 łyżeczki amoniaku

    Jajka utrzeć z 1 szkl cukru i margaryną. Dodać połowę mąki i śmietanę rozrobioną z proszkiem i amoniakiem plus resztę mąki ( jak będzie za rzadkie, dodać mąki). Rozwałkować, posypać pozostałym cukrem, lekko przywałkować i wykrawać ciastka. Piec ok 20 min w temp 180 stopni.


    niedziela, 13 stycznia 2013

    ciastka ze skwarkami



    150g skwarek
    300g mąki
    120g cukru pudru
    2 łyżki cukru waniliowego
    3 żółtka
    2 łyżeczki proszku do pieczenia
    125 ml mleka (najlepiej kwaśnego), jeszcze  lepiej kwaśnej śmietany / jak nie mamy obu, zastępujemy 1/3 kostki masła/

    Skwarki zmielić, dodać pozostałe składniki i zagnieść ciasto. które należy przepuścić przez maszynkę do mielenia ze specjalną nakładką. Jak jej nie mamy, to sami formujemy ciasteczka- byle nie wielkie ( rosną podczas pieczenia). Piec 15 min w temp 180 stopni.

    piątek, 28 grudnia 2012

    szyszki


    2 paczki ryżu prażonego
    1/4 kostki masła
    1/2kg cukierków krówek
    2 łyżki kakao ciemnego

    Rozpuścić masło z krówkami, dodać kakao. ryż- wszystko wymieszać, aż cały ryz będzie w karmelu. Formować z otrzymanej masy szyszki .

    sobota, 22 grudnia 2012

    pierniczki






    600-800g mąki
    500g miodu
    1 szkl cukru
    1/2 kostki rozpuszczonego masła
    2 łyżeczki sody
    4 łyżki przyprawy do piernika

    Wszystkie składniki zagniatamy razem, jeżeli ciasto będzie się lepiło, dodać troszkę więcej mąki. rozwałkowujemy i wycinamy pierniczki. Pieczemy 10-15 minut w temp 180 stopni