Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże dary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże dary. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2022

syrop z kwiatów czarnego bzu

 


Czarny bez to roślina od wieków wykorzystywana w medycynie naturalnej. Kwitnie od maja do czerwca a owocuje późnym latem. Wyciągi z czarnego bzu uszczelniają naczynia krwionośne, ułatwiają odksztuszanie wydzieliny zalegającej w płucach, działają napotnie i przeciwgorączkowo. Więcej i bardziej szczegółowo przeczytacie tu. 

Ogólnie trzeba zapamiętać cytując Henryka Różańskiego, że czarny bez wskazany jest gdy masz: "kaszel, nieżyt oskrzeli, katar, przeziębienie, choroby zakaźne, gorączka, kruchość naczyń krwionośnych. Obecność flawonoidów i fitosteroli działa korzystnie w terapii wspomagającej przerost gruczołu krokowego, zapalenie układu moczowego. Ponadto do kuracji odtruwających i przeciwzapalnych przy zatruciach i przewlekłych chorobach skóry".

Wersja proponowana przez dr. Henryka Różańskiego

1 wiaderko 8l baldachów kwiatowych
5-6 litrów wody
50g kwasku cytrynowego
2,5-3kg cukru
 
Zbieramy dojrzałe baldachy- takie na których są rozwinięte białe kwiaty (nie zielone i nie te już przekwitnięte, bez płatków). Staramy się odciąć kwiatki od baldachów, aby zostało jak najmniej "gałązki". Kwiatki mielimy, aby popękała ich struktura. Tak przygotowany kwiat wydobywa swoje właściwości ukryte wewnątrz. Następnie zalewamy wodą, dodajemy kwasek cytrynowy, doprowadzamy do zagotowania i pozostawiamy na dobę. Kolejnego dnia odcedzamy kwiaty, dodajemy cukru, podgrzewamy tylko tyle by rozpuścił się cukier i gorący przelewamy do słoików. Tym sposobem słoiki odwrócone do góry dnem same zaciągną a syrop nie wymaga gotowania.
Jeśli jednak nie ufasz tej metodzie- pasteryzuj 10 minut, nie dłużej. Szkoda jednak cennych witamin, które wydobyliśmy z rośliny. 

Uwagi:
1. Syrop podajemy nie rozcieńczony- 1 łyżkę 3-4 razy dziennie jako remedium na kaszel
2. Możemy go dodawać do herbaty lub rozcieńczać wodą- w każdej postaci jest pyszny i wzmacnia nasz organizm
3. Baldachy białego bzu nadają się również do suszenia- ususzone, wymieszane z innymi kwiatami, tworzą świetną kompozycję smakową


środa, 15 września 2021

kapusta kiszona na czerwono

 


 Tradycyjna  kapusta  już się kisi w beczkach, liście do gołąbków w kiszonych liściach kapusty  też się kiszą, zatem czas na zdrowe staropolskie cudeńka na stół:)

Jak napisałam wyżej, to przepis staropolski, praktycznie zapomniany, jednak to dużo zdrowsza kapusta niż ta tradycyjna, jaką znamy ze sklepów. Można go znaleźć w książkach Lucyny Ćwierczakiweiczowej. Owa kapusta jest smaczniejsza i zdrowsza od parzonej czerwonej, choć do smaku trzeba się przyzwyczaić:) Kto zna barszcz z kiszonych buraków lub chociaż raz pił zakwas z buraków, nie będzie zaskoczony.

1 główka białej , ścisłej, dojrzałej kapusty (ok 3-4kg)
500g obranych i pokrajanych w cienkie plastry buraków
sól

 Kapustę szatkujemy jak najdrobniej. Buraki myjemy, obieramy i kroimy na cienkie plastry. Beczkę, garnek gliniany lub naczynie szklane, w którym chcemy kisić naszą kapustę, wyparzamy a następnie na dno kładziemy grubą warstwę kapusty, którą posypujemy solą i ugniatamy. Na nią cienka warstwa plasterków buraka, na to znów kapustę, sól i znowu buraki- każdą warstwę upychając mocno (by była ubita). Gdy napełnimy 1/4 naczynia, zalewamy wrzącą wodą, ale tylko tyle by zakryła kapustę i dalej układamy kolejne warstwy ugniatając, soląc i parząc aż skończymy na kapuście.

Upchaną kapustę obciążamy- ja to robię talerzem na który stawiam słój wypełniony wodą.

Zostawiamy całość na 10 dni. Począwszy od trzeciego dnia przebijamy kapustę drewnianą łyżką aby wypuścić gazy, które mogłyby spowodować że kapusta stanie się gorzka.

Zaletą takiej kapusty jest to, że oprócz ślicznego koloru, nabiera słodyczy od buraków. Im więcej buraków, tym czerwieńsza kapusta. Im dłużej stoi, tym lepiej smakuje.

Po 10 dniach wkładamy kapustę do słoików, natomiast buraki możemy wykorzystać do sałatki. Pamiętajmy jednak by kapustę w słoikach mocno ugnieść i zalać sokiem z kiszenia!

Zdrowia!

 


Uwagi:

1. Burak kiszony to jedno z cenniejszych źródeł witamin, W dawnych czasach leczono nim anemię, wspomagano przy chorobach nowotworowych.

2. Każda kiszonka to błogosławieństwo dla naszej flory jelitowej. Jeszcze za czasów PRL  dbano by kapusta była przynajmniej co drugi dzień na stole. Jednego dnia były dodatki konserwowe, drugiego kiszone. Kiszonki zapobiegają owsikom u dzieci. Pomagają w utrzymaniu zdrowia gdyż właściwa flora jelitowa to prawidłowe wchłanianie witamin z przewodu pokarmowego.

3. Przed obraniem można ugotować buraki, potem zetrzeć i dodać do kapusty, wtedy wyjmując będziemy mieli gotowe buraczki  do surówki z kiszonej kapusty- dodamy tylko nieco oliwy z oliwek:)

4. Przyznam szczerze, że nie wkładałam buraków kiszonych z kapustą kiszoną do słoików na zimę- nie wiem więc jaka byłaby trwałość i smak takiej kapusty. Jednak kto lubi barszcz kiszony lub zakwas z buraków, powinien być zachwycony tym przepisem jak i tą opcją.

 




piątek, 6 lipca 2018

Syrop z zielonych orzechów włoskich




Jak już pisałam w poprzednim poście o zielonych orzechach, orzechy włoskie działają bakteriobójczo, szczególnie na gronkowce, paciorkowce, pomaga zwalczać bakterie duru brzusznego i czerwonki, ma właściwości przeciwzapalne, przeciwkrwotoczne, ściągające, a poza tym obniżają ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu, wpływają na prawidłowy przebieg trawienia, pomagają w zwalczaniu pasożytów przewodu pokarmowego, zapaleniu żołądka, jak i czyszczą krew.  Są polecane w profilaktyce cukrzycy. Zbieramy je na przełomie czerwca i lipca, gdy mają w sobie wiele soku bogatego w witaminy, min. witaminę A, E, B1, B2, B3, B6,C (3mg / 100g!!) oraz  (poza cennymi tłuszczami) wiele soli mineralnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu (ogromne ilości sodu, potasu, magnezu, fosforu, żelaza, jodu, manganu i cynku, poprzez co może przynieść wiele korzyści ludziom cierpiącym z powodu niedoczynności tarczycy (może podnosić poziom tyroksyny). Osobiście cenię je za zawartość naturalnego jodu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania narządów rodnych oraz zdrowia piersi (najwięcej jodu magazynuje organizm kobiet właśnie w piersiach i macicy- jego brak powoduje guzy, mięśniaki, torbiele tudzież endometriozę). 

Świeży zielony orzech w smaku jest....obrzydliwy- konia z wozem temu kto dał radę go zjeść bez żadnego grymasu. Nie znam nikogo kto by się odważył, ani skutków jakie by odniósł, mimo jego wielu właściwości leczniczych. No właśnie- leczniczych, zatem jak połączyć przyjemne z pożytecznym? Dziś jeden ze sposobów, praktyczny, bo nie zawiera alkoholu, wiec można spożywać go w dni powszednie.
Poniższy sok to alternatywa dla tych, którzy nie chcą bądź nie mogą pić wyciągów alkoholowych.

Miód poza tym że ma wiele cennych właściwości, niestety jest drogi i nie każdego w każdym momencie życia na niego stać. Są też osoby uczulone na miód, które z powodzeniem mogą zastąpić go tą wersją. Poniżej podaję przepis na trochę uboższą wersję soku, bez cudownych właściwości miodu ale z cudownymi właściwościami orzecha:)


 zielone orzechy
cukier

Umyte orzechy kroimy na ćwiartki i wrzucamy do słoika na przemian z cukrem, poczynając od warstwy cukru i kończąc na warstwie cukru, do momentu aż zapełnimy słoik. Nie skąpimy cukru!
Gdy nasze orzeszki puszczą sok, cukier zacznie się rozpuszczać. Po tygodniu otrzymamy świeży syrop , który dzięki braku pasteryzacji, zakonserwowany w cukrze, utrzyma swoje właściwości przez długi czas jeśli będziemy go przechowywać w sprzyjających warunkach (ciemno i chłodno), np w lodówce.
Dorośli spożywają łyżkę dziennie w okresie przeziębienia, osłabienia organizmu lub w czasie rekonwalescencji. Możemy wymieszać ją wodą lub herbatą (byle nie wrzątkiem)
 nastaw 24-godzinny

źródło informacji:
 http://rozanski.li/2110/lisc-orzecha-wloskiego-folium-juglandis-w-fitoterapii-praktycznej/

Powyższe informacje nie są poradą medyczną i nie należy ich tak traktować ani zastępować nimi porady lekarskiej gdyż żadna informacja uzyskana drogą elektroniczną nie może zastąpić wizyty i bezpośredniego kontaktu z własnym lekarzem prowadzącym. Uzyskane informacje nie mogą służyć ani być podstawą do samodzielnej zmiany sposobu diagnostyki i leczenia danej osoby.


zielone orzechy w miodzie na choroby układu oddechowego



Orzechy włoskie działają bakteriobójczo, szczególnie na gronkowce, paciorkowce, pomaga zwalczać bakterie duru brzusznego i czerwonki, ma właściwości przeciwzapalne, przeciwkrwotoczne, ściągające, a poza tym obniżają ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu, wpływają na prawidłowy przebieg trawienia, pomagają w zwalczaniu pasożytów przewodu pokarmowego, zapaleniu żołądka, jak i czyszczą krew.  Są polecane w profilaktyce cukrzycy. Zbieramy je na przełomie czerwca i lipca, gdy mają w sobie wiele soku bogatego w witaminy, min. witaminę A, E, B1, B2, B3, B6,C (3mg / 100g!!) oraz  (poza cennymi tłuszczami) wiele soli mineralnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu (ogromne ilości sodu, potasu, magnezu, fosforu, żelaza, jodu, manganu i cynku, poprzez co może przynieść wiele korzyści ludziom cierpiącym z powodu niedoczynności tarczycy (może podnosić poziom tyroksyny). Osobiście cenię je za zawartość naturalnego jodu niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania narządów rodnych oraz zdrowia piersi (najwięcej jodu magazynuje organizm kobiet właśnie w piersiach i macicy- jego brak powoduje guzy, mięśniaki, torbiele tudzież endometriozę). Do całej gamy tych właściwości należy dodać cudowny skład miodu, który rewelacyjnie uzupełnia witaminy i minerały z orzecha.

Świeży zielony orzech w smaku jest....obrzydliwy- konia z wozem temu kto dał radę go zjeść bez żadnego grymasu. Nie znam nikogo kto by się odważył, ani skutków jakie by odniósł, mimo jego wielu właściwości leczniczych. No właśnie- leczniczych, zatem jak połączyć przyjemne z pożytecznym? Dziś jeden ze sposobów, praktyczny, bo nie zawiera alkoholu, więc można spożywać go w dni powszednie.
Poniższy sok to alternatywa dla tych, którzy nie chcą bądź nie mogą pić wyciągów alkoholowych.

Składniki:
1/3 słoika zielonych orzechów
2/3 słoika miodu (najlepiej lipowego)
słoik 1litrowy


Orzechy kroimy w ćwiartki, wrzucamy do słoika i zalewamy świeżym miodem lipowym. Odstawiamy na miesiąc w ciemne i chłodne miejsce, w które warto od czasu do czasu zajrzeć by przemieszać zawartość, zwłaszcza w pierwszym tygodniu. Po tym przecedzamy powstały syrop i zamykamy w butelkach, najlepiej by były ciemne.
Kiedy go zażywamy?
Gdy boli nas gardło, mamy kaszel, zapalenie oskrzeli, gdy jesteśmy osłabieni, mamy podrażniony przewód pokarmowy lub mamy biegunkę.
Syropem wspomagamy leczenie anemii, walkę z nadwagą oraz podnoszenie odporności po przebytych chorobach.
Warto dodać, że syrop  wspomaga odtruwanie wątroby z toksyn i może być podawany dzieciom.

Dawkowanie:
Dorośli jedną łyżkę dziennie, dzieci jedną łyżeczkę, najlepiej na czczo lub pół godziny przed posiłkiem.




Uwagi:
1. Najlepszym miodem przy przeziębieniach jest miód lipowy, co nie oznacza, że to jedyny cudowny miód równie dobry jest spadziowy. W przypadku rekonwalescencji lepszy byłby wielokwiatowy, zaś dla "żołądkowców" rzepakowy. Zatem co wybierzecie, to kwestia Waszych preferencji. Lipa jest jednak najbardziej płynna :)

2.  Zamiast zielonych orzechów do miodu możemy dodać orzech jesienny, który ma również wiele właściwości zdrowotnych, jednakże jego skład jest nieco inny, gdyż jesienią nie będziemy mieli super leczniczej zielonej skorupki:)
3.  Gdy z  przyczyn zdrowotnych nie możemy spożywać nalewek alkoholowych warto zastąpić go mlekiem (kombinacja korzystna w chorobach tarczycy- jod lubi mleko) dodając do niego nasz syrop, dodatkowo wzmocnimy nasz żołądek- w tym wypadku gotujemy 1/2 litra mleka, dodajemy do niego łyżkę naszego syropu i odstawiamy do ostygnięcia, następnie pijemy nasze mleko  4 razy dziennie po pół szklanki (kolejnych porcji nie podgrzewamy)

Pomysły podania zaczerpnięte stąd.
 Powyższe informacje nie są poradą medyczną i nie należy ich tak traktować ani zastępować nimi porady lekarskiej gdyż żadna informacja uzyskana drogą elektroniczną nie może zastąpić wizyty i bezpośredniego kontaktu z własnym lekarzem prowadzącym. Uzyskane informacje nie mogą służyć ani być podstawą do samodzielnej zmiany sposobu diagnostyki i leczenia danej osoby.

piątek, 29 czerwca 2018

nasturcja -roślina kulinarna i kosmetyczna



 Jestem odporna na większość antybiotyków- taki dar systemu leczenia w latach '70 i '80, kiedy to medycyna akademicka karmiła mnie czym się da, by wyleczyć z anginy czy zwykłego przeziębienia- całe dzieciństwo na prochach- skutek mam, muszę bardzo uważać, by się nie przeziębić. Pewnego dnia w latach '90, kiedy to była reorganizacja systemu zdrowotnego, kiedy to ciężko było dostać się do lekarza w weekend, złapałam (standardowo) anginę. Nie było wyjścia- trzeba było sięgnąć po środki naturalne, do których wtedy nie byłam przekonana, ale ogromny ból przy przełykaniu śliny, gorączka, zmusiły mnie do zerknięcia w medycynę naturalną i..... i nastąpił przełom, krach- runął dotychczasowy światopogląd- po 3 dniach stosowania mikstury nie było anginy (lekarz potwierdził), nie trzeba było brać antybiotyku- mało tego, przestałam chorować(!!!)- wcześniej średnio 1 w miesiącu byłam na antybiotykach, teraz po 20 latach, co najwyżej przeziębiam się raz w roku, antybiotyku nie brałam kilka lat (!!!), ale dbam o to co jem i jem to, co natura uważa za swój antybiotyk/ lekarstwo, gdy coś mi dolega.  Jednym z moich zeszłorocznych odkryć jest nasturcja. (Wyobraźcie sobie, że ta na poniższym zdjęciu rozrosła się z jednego ziarenka, a w zasadzie to część rośliny!!)


Nasturcja to roślina lecznicza bogata w organiczne związki siarki o działaniu bakteriobójczym (co ważne- działają na bakterie oporne na antybiotyki!!), grzybobójczym i odrobaczającym. Działa odtruwająco, wykrztuśnie napotnie, rozkurczowo, przeciwzapalnie, przeciwgnilnie, moczopędne, żółciopędnie, odkaża drogi moczowe i jelita. Pobudza wydzielanie śliny, soków żołądkowych, trzustkowych, żółci. Reguluje zaburzenia trawienne, leczy stany zapalne, bóle żołądka, wątroby, trzustki, woreczka żółciowego, kaszel różnego pochodzenia (także alergiczny), choroby skórne (ma właściwości łagodzące i gojące rany), reguluje krwawienia miesiączkowe, hormonalne, metaboliczne i zatrucia.
W użytku zewnętrznym : przeciwłojotokowo, osuszająco, przeciwzapalnie, przeciwtrądzikowo, działa na opryszczkę, liszaje i wypryski. Okłady ze świeżego ziela leczą odleżyny.

 Liście i kwiaty śmiało możemy stosować jako przyprawę do dań z mięs, tłustych zup i sałatek.
Kwiat przypomina w smaku rzeżuchę, ma intensywny zapach i ostry smak. Ślicznie zdobi sałatki. Liście zaś dodaję do różnych sałatek bądź jem na surowo:)
Choć cała roślina jest jadalna, najsmaczniejsze są młode liście. Ja chętnie zastępuję nimi sałatę w kanapce ( o niebo smaczniejsza).
Liście zjadane na czczo mają działanie odrobaczające, dobrze też wpływają na trawienie, regulują wypróżnienia, zatem także na przemianę materii.
Jest to roślina tak cenna, że nie może zabraknąć jej w ogrodzie. Jej uprawa jest bardzo łatwa- nie wymaga szczególnych warunków ani pielęgnacji, dodatkowo jest silnie zadarniająca;D
Zatem zachęcam do jej uprawy i wykorzystania w kuchni i łazience-warto mieć taką roślinkę pod ręką, której zbiory możemy robić do września.
Poniżej podaję sposoby, na jakie można je wykorzystać. Część kulinarna to moja wariacja, część leczniczą podaję wg receptur dr Różańskiego i Białczyńskiego.


 sałatka z liści nasturcji

7 liści nasturcji
oliwa
ocet jabłkowy
sok z cytryny

Liście siekamy, polewamy odrobiną oliwy, octu i skrapiamy cytryną. Odstawiamy na chwilę, do przeniknięcia składników.
Tak podana smakiem przypomina szczaw.

Taka sałatka spokojnie może zastąpić antybiotyk (nasturcja jest silnym antybiotykiem )- spożywamy ją jednak nie więcej jak raz dziennie, bowiem przedawkowanie może skutkować białkomoczem. Taka porcja nasturcji jest dla nas optymalna. Białczyński podaje, że możemy nią leczyć przeziębienie, grypę, anginę, zapalenie dróg oddechowych, zapalenie oskrzeli, także zapalenie dróg moczowych. W wypadku choroby należy spożywać ją codziennie aż do ustania objawów. Spożywamy ją też w profilaktyce przeciwpasożytniczej i w problemach z trawieniem- na czczo.



sałatka  z dodatkiem nasturcji

6 listków nasturcji
1 saszetka trendy lunch melvit z leśnymi grzybami
1 pomidor
2 jajka ugotowane na twardo
2 łyżki oliwy z oliwek,
1 łyżka octu winnego
sumak (opcjonalnie) dla koloru
1 mała posiekana cebulka
7-10 listków świeżej bazylii
1 łyżeczka harissy
3 łyżki siekanego szczypiorku


Trendy lunch gotujemy w osolonej wodzie wg przepisu na opakowaniu. Jajka gotujemy na twardo, przelewamy zimną wodą i obieramy z łupin. Liście bazylii i nasturcji siekamy w paseczki, mieszamy z trendy lunchem. Pomidor kroimy w kosteczkę, cebulkę bardzo drobno siekamy, jajka kroimy w ćwiartki. Oliwę mieszamy z octem i harissą.
Do trendy Lunch'u dodajemy pomidora, cebulę   i mieszankę oliwy z octem. Całość posypujemy sumakiem, szczypiorkiem i ozdabiamy jajkiem.

Kapary z nasturcji w solance

100g nasion nasturcji
100ml wody
2 łyżeczki soli

Nasiona płuczemy zimna wodą. Sól rozpuszczamy w gorącej wodzie i pozostawiamy do wystygnięcia. Przestudzoną solanką zalewamy nasionka i zakręcamy słoik. Odstawiamy na 2 tygodnie. Po tym czasie śmiało dodajemy do sałatek.


                                                     Marynowane kapary z nasturcji lub kwiaty nasturcji

100g nasion nasturcji lub kwiatów
1 szkl białego octu winnego
1/4 szkl oliwy z oliwek
2 ziarna ziela angielskiego
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli

Nasturcje płuczemy i wrzucamy do słoiczka,. Pozostałe składniki  wrzucamy do garnka i doprowadzamy do zagotowania, po czym jeszcze gorącą zalewą zalewamy nasze nasionka bądź kwiaty. Zakręcamy słoik i odstawiamy na 2 tygodnie. Taka nasturcja to także świetny dodatek do sałatek lub zimowy zastępca sałatki ze świeżych liści nasturcji.



Wodne wyciągi z nasturcji
 Gorąca herbatka z nasturcji podana z miodem działa rozgrzewająco, napotnie, pobudza krążenie, jest także środkiem przeciwbólowym, wykrztuśnym i odkażającym. 
  herbatka z nasturcji

4-5 suszonych kwiatków 
1 łyżeczka miodu
200ml wody

lub:
 2 łyżki suszonego ziela listki, gałązki, kwiatki)
1 łyżeczka miodu
200ml wody lub mleka

Kwiatki/ ziele zalewamy wrzącą wodą  bądź mlekiem, zaparzamy 10 minut, odcedzamy i "słodzimy" miodem. Gotowe:)
Napar pijemy 2-3 razy dziennie po pół szklanki w czasie przeziębienia (gdy mamy katar, chrypkę, kaszel). Można go podawać dzieciom ale nie więcej niż 30 ml 6x dziennie. Podobno podaje się go również niemowlętom w ilości 2ml 2x dziennie, jednak nie próbowałam.

Mocny napar z samego kwiatu można stosować jako płukankę do włosów (wzmacnia je i usztywnia )- wcieramy lub spryskujemy włosy u nasady przed suszeniem  (za pomocą atomizera).

Maceraty  czyli wyciągi olejowe lub alkoholowe.
Rozróżniamy dwa rodzaje maceratów: olejowe i spirytusowe. Jak sama nazwa wskazuje, olejowe przyrządzamy na oleju (najlepiej na nierafinowanej oliwie z oliwek do użytku wewnętrznego, zaś do zewnętrznego może być to też olejek arganowy), zaś spirytusowe na alkoholu w zależności od potrzeb o różnej zawartości  procentów. W przypadku maceratów octowych, najlepiej stosować naturalny ocet winny.
Maceraty przyrządzamy zawsze ze świeżego ziela w proporcji  1:5 - jedna część ziela na pięć części alkoholu lub oleju. Tylko w przypadku wyciągu octowego  (ocet 3%-5%) stosujemy proporcję 1:3.

WYCIĄGI ALKOHOLOWE




JAKO ŚRODEK PRZECIWBÓLOWY  (bóle głowy)
1/2 szklanki ziela zalewamy 400ml wódki. Po 3 tygodniach odcedzamy. Zażywamy 4-6 razy dziennie po 30 kropli lub 5ml w silnych bólach. Można podawać dzieciom ale nie więcej jak 8 kropli 4-6 razy dziennie.



SPIRYTUS NASTURCJOWY - leczy trądzik i stany zapalne skóry, łojotok, łysienie, wpływa na porost włosów (!!):

1 część kwiatu/ ziela zalewamy zalewamy 40% wódką i odstawiamy na 2 tygodnie. Po 2 tygodniach przecedzamy. Mamy gotowy macerat alkoholowy, z którego możemy zrobić:

krem/maść na skórę:
2 łyżki spirytusu nasturcjowego mieszamy z 2 łyżkami oleju kokosowego do uzyskania jednolitej masy (ubijamy jak kogel-mogel), przekładamy do słoiczka.




tonik do twarzy :
 Do 50ml 40% -owego spirytusu nasturcjowego dolewamy  350ml przegotowanej i wystudzonej wody (w ten sposób powinniśmy uzyskać roztwór ok 5%).

spirytus przeciwłupieżowy, przeciw wypadaniu i na porost włosów:
Do 200ml spirytusu nasturcjowego z całej rośliny (kwiat, łodyga, liść- o wartości 40% alkoholu) dodajemy 2 łyżeczki skrzypu i 2 łyżeczki tataraku- odstawiamy na 2 tygodnie, odcedzamy, rozcieńczamy 200ml przegotowanej, wystudzonej wody i stosujemy kurację  codziennie przez 2 tygodnie- wcieramy spirytus w czystą skórę głowy.

 do płukania gardła przy zapaleniu migdałów, anginie:
-1 łyżeczka na 1/2 szklanki wody





OCET NASTURCJOWY

1/2 szklanki świeżego ziela zalewamy 200ml octu winnego lub winem wytrawnym/ półwytrawnym. Odstawiamy na 14 dni po czym filtrujemy.

do czego używamy:
- jako przyprawę do tłustych potraw
- do przemywania skóry łojotokowej, z trądzikiem
-do płukania włosów przetłuszczających się  lub przy łupieżu(1 łyżka octu na 2 szklanki wody)
- do płukania gardła, przy ropnym zapaleniu migdałów (1 łyżka octu lub spirytusu nasturcjowego  na 1 szklankę wody)

- przy obrzękach, opuchliznach- likwiduje złogi wody w organizmie (50ml na 2l wody ), osłabieniu, chorobach skórnych, kobiecych ( 200ml na pół wanny wody)



SPIRYTUS DO NACIERANIA:
w bólach reumatycznych: 
  robimy j/w spirytus nasturcjowy na wódce, tyle że ze spirytusu 95%. Następnie nacieramy obolałe miejsca . Możemy wzmocnić działanie rozgrzewające poprzez dodanie spirytusu kamforowego.

WYCIĄGI OLEJOWE
Zarówno olej nasturcjowy jak i macerowana w nim roślina jest jadalna. Najczęściej stosujemy jako dodatek do sałatki zimowej ale można również do nacierania suchej skóry z problemami (liszaje, egzemy). Ja stosuję jako "przechowalnik" liści nasturcji na zimę:)







 źródła informacji o roślinach :
 http://www.naturalnamedycyna.pl/domowa-apteka/nasturcja
https://bialczynski.pl/krolestwo-sis-i-jego-cuda/kuchnia-krolestwa-sis-albo-krolestwo-sis-od-kuchni-i-stolu/jedzmy-kwiaty-gdy-tylko-sie-pojawia-salatki-z-nasturcji-fiolkow-liliowca/
http://cyklamen.blox.pl/2010/06/Nasturcja-w-kuchni-i-nie-tylko.html
https://www.doz.pl/czytelnia/a1877-Nasturcja_-_kwiat_Ameryki_Poludniowej



czwartek, 1 lutego 2018

bardzo silny domowy antybiotyk

 Poniższą miksturą wyleczyłam anginę. Dodam , że skutecznie:)
Zawsze byłam chorowitym dzieckiem, lekarze faszerowali mnie antybiotykami i zastrzykami "uodporniającymi", efektem czego dziś wiele antybiotyków na mnie "nie działa"- jestem odporna na ich działanie. Angina prześladowała mnie cały okres dojrzewania, nie było miesiąca bez antybiotyków, które nie działały. Gdy nadeszły zmiany systemowe i ie było gdzie leczyć angin w weekend ( przychodnie pozamykane a szpitale ówcześnie nie przyjmowały z takimi  "głupotami" dorosłych- szczęśliwe lata milenijne), nie pozostało mi nic innego jak szukać domowego sposobu- wtedy w starym zeszycie babci znalazłam wycinek z gazety w którym podany był przepis na tą właśnie miksturkę:) Dotąd sceptyczna leczeniu metodami naturalnymi, przy ogromnym bólu przy każdym przełknięciu śliny i wysokiej temperaturze, pomyślałam "a co mi tam, spróbuję"- efekt w poniedziałek przy wizycie lekarskiej dowiedziałam się, że migdały już czyste, kazał jeszcze poleczyć się tym czym dotąd to robiłam, do całkowitego ustąpienia objawów;D Byłam zdrowa!! Mało tego, powiem Wam coś jeszcze- do dziś, a minęło 20 lat) nie miałam anginy, choć zdarzało mi się leczyć tą miksturką wczesne objawy przeziębienia:)

5 cytryn
5 łyżek miodu
5 główek czosnku
1 l wody

Cytryny wyparzamy w gorącej wodzie i wraz ze skórką kroimy w plastry, czosnek tak samo, zalewamy zimną przegotowaną wodą. Na drugi dzień odcedzamy i dodajemy miód (Niech Was nie zrazi niebieskawy kolor czosnku). Przechowujemy w lodówce.
Dorośli: Pijemy do 6 razy dziennie (przy anginie) po kieliszku od wódki przez 4 dni, następnie powoli zmniejszamy dawkę do 3 kieliszków.
Dzieci pow 2 lat maksymalnie (!!) 3 kieliszki dziennie w sześciu dawkach (czyli po pół kieliszka)
Nie podajemy dzieciom poniżej 2 lat.
Jest to  bardzo silny antybiotyk.

Uwagi:
Antybiotyk nie psuje się a jedynie nabiera mocy z każdym dniem- jest równie bardzo dobry po roku, o ile był przechowywany w lodówce.  Próbowałam na sobie:)

Powyższy przepis to mój domowy sposób na leczenie siebie i moich dzieci, nie stanowi porady lekarskiej. Leczenie chorób domowymi sposobami nie powinno obywać się bez kontroli lekarskiej.

sobota, 28 października 2017

rozgrzewające mleko na przeziębienie


Jesień, jesień... i jak to jesienią nadchodzą chłodne, mokre, wietrzne dni, które powodują, że jest nam zimno, w nosie zaczyna być mokro i w zastraszającym tempie wzrasta użycie chusteczek- orkan szaleje w nosie;D Co na to? Podgrzane czerwone wino z przyprawami, ale o tym kiedy indziej, albo cudowne cieplutkie mleko:) Ta wersja jest o tyle lepsza, że śmiało można stosować u maluchów, przecież nie będziemy ich winem raczyć;)

1szklanka mleka "prosto od krowy"
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki masła
1 łyżeczka miodu
bardzo mała szczypta chilli lub pieprzu cayenne

Mleko wlewamy do rondelka, dodajemy masło, kurkumę, chilli lub pieprz i pokrojony w plasterki czosnek-podgrzewamy do max 80 stopni (tak by nie było kożucha- zabijemy już wszelkie złe bakterie, niestety powyżej 40 stopni giną także dobre, ale pozostają minerały, na których nam teraz zależy). Następnie zlewamy przez sitko do szklanki, dodajemy miód i pijemy:)
Tak przygotowane mleko jest przyjemne w smaku, choć na pierwszy rzut oka składniki wcale tego nie zapowiadają. Dodatkowo wspaniale rozgrzewa, a przy tym ma działanie antybakteryjne i przeciwwirusowe- polecam w przeziębieniach, wyziębieniu organizmu ( po jesiennej plusze, gdy przemokniemy).

Uwagi:
1.Mleko podgrzewane z czosnkiem ma łagodny smak, gdybyśmy je gotowali, czosnek byłby intensywnie odczuwany a tego nie chcemy, wystarczy, że odda to co najcenniejsze do mleka:)
2. Mleko prosto od krowy jest o tyle lepsze, że zawiera żywe kultury bakterii oraz minerały, które są niszczone w procesie produkcyjnym, szczególnie w UHT, gdzie nie mamy już nawet minerałów.
3. Nie kupujcie odtłuszczonego mleka- to tylko zabarwiona woda, tłuszcz mleczny jest nam potrzebny, szczególnie w przeziębieniu. Mleko 0% to fikcja- pomyślcie jakie technologie muszą być wykorzystane by było 0- dla mnie 0=0- zero bakterii, zero minerałów, zero mleka= zero wszystkiego.
Pamiętajcie, że są witaminy, które rozpuszczają się TYLKO w tłuszczach i występują właśnie w produktach tłuszczowych, które właśnie stają się poprzez to wartościowe- są najlepszymi nośnikami tych witamin. Tam nie ma witamin rozpuszczalnych w wodzie, lub są bardzo śladowe ilości. Zapomnijcie więc o jakimkolwiek dobroczynnym działaniu mleka, jogurtów 0%- one wcale nie pomagają schudnąć(!!)- przeciwnie, zaburzają gospodarkę mineralną. Jeżeli dietetyk kategorycznie każe uciekać od naturalnego tłuszczu, to wy uciekajcie od tego dietetyka i unikajcie go  jak diabeł unika święconej wody. Żaden tłuszcz rafinowany, czy sztuczny nie zastąpi naturalnego. Jesteśmy zwierzętami i najlepiej przyswajamy tłuszcz zwierzęcy, dopiero potem co wartościowsze oleje roślinne-ale nigdy nie rafinowane i z wytłoków, bowiem to produkcja chemiczna, nie mająca nic wspólnego z naturalnością, ja to nazywam niszczeniem naturalnych produktów. Olej jest dobry wtedy, gdy da się go wytłoczyć na zimno, bez pomocy temperatury i chemii, a że naturalnie pachnie... to chyba dobrze?;)
I mała ciekawostka: spożywając 900kalorii w postaci tłuszczu, do naszego organizmu trafia 100 kalorii- resztę organizm spala na strawienie tłuszczu, przy okazji oczyszczamy wątrobę i woreczek żółciowy, no i dłużej czujemy się syci;)

sobota, 7 października 2017

sok z pigwy





Mamy już koniec września. Na krzewach pigwy owoce zmieniły kolor na żółty, a to znak, że trzeba je zebrać i zrobić sok na zimę. Pigwa to bardzo cenny owoc przypominający jabłko, acz wiele mniejszy, twardszy i kwaśniejszy. To z powodu witaminy C i kwasów jakie zawiera. Bardzo cenne źródło wiedzy na temat znaczenia dla zdrowia pigwy znajdziecie tu i tu.
 Sok z pigwy jest pomocny w walce z przeziębieniem, kaszlem, nieżytem żołądka. Kontrowersję budzą pestki- jedni mówią, że są trujące, inni, że bardzo zdrowe bowiem zawierają amigdalinę (witaminę B17- a ta przecież znana jest z dobroczynnych właściwości antynowotworowych ) , która rozkłada się na glukozę, aldehyd benzoesowy i cyjanowodór.
Ja w tym roku zdecydowałam się na pozostawienie pestek, wszak robi się z nich nalewki, to czemu nie można mieć ich w produkcji soku? Taką ilość amigdaliny uważam za nieszkodliwą, przeciwnie- pomocną w dolegliwościach żołądkowo-jelitowych.  (Czytałam niedawno, że dorosły powinien przyjmować 3g amigdaliny dziennie. Jedna pestka moreli dostarcza amigdalinę na około 4,5kg masy ciała. Jeżeli w każdej pestce moreli jest maksymalnie 0,4mg cyjanowodoru na 1g pestki, a w pigwie jest to 0,24 mg, to sami sobie policzcie ile tego spożyjecie).
 Nie bójmy się pestek, w końcu to z nich powstaje życie w naszych ogrodach- to tak jak z jajkiem, które obarczano za wszelkie zło :)


1,2 kg owoców pigwy
1,2kg cukru

Owoce myjemy i drobno kroimy . (Ja skorzystałam z dobrodziejstwa Termomix'a i zmiksowałam całe na 10 obrotach przez 3 sekundy- ciekawostka- miksowanie wcale nie uszkodziło pestek). Następnie przekładamy do dużego słoja i przesypujemy cukrem. Zakręcamy słój i odstawiamy na 5 dni. Po tym czasie zlewamy sok. Można pozostawić naczynie z przefiltrowanym sokiem bez przykrycia na 8 godzin, aby uwolnić napój od gazów fermentacyjnych, ja tak bynajmniej robię. Zlewamy do słoików lub zakręcanych butelek. Kto chce pasteryzuje w słoiczkach 400 ml przez 10 minut, ale to zabieg niekonieczny dla tego owocu- szkoda cennych witamin i minerałów.
Pijemy z ciepłą wodą lub dodajemy do herbaty- mniammmmmmm....;)


Uwagi:
1. Z taką ilością cukru i wit C sok nie wymaga obróbki cieplnej- spokojnie przetrwa bez niej zimę. Można przechowywać w lodówce lub chłodnym pomieszczeniu.
2. Dla tych z wątpliwościami pestkowymi- obróbka termiczna. Amigdalina jest nieodporna na działanie wysokich temperatur, więc problem nadmiaru witaminy B17 znika wraz z temperaturą wokół niej powstałą:)
3. Z powyższej porcji uzyskałam 1l soku

sobota, 23 września 2017

krople żołądkowe i mikstura oczyszczająca przewód pokarmowy



krople żołądkowe

250g zielonych orzechów włoskich w łupinach
500ml spirytusu

Orzechy kroimy na ćwiartki, zalewamy spirytusem i odstawiamy w słoneczne miejsce na 1 miesiąc. Po tym czasie zlewamy.
Podajemy dorosłym  1 łyżkę rozcieńczoną 100ml wody przy zaburzeniach pracy żołądka ( gdy zalega nam treść pokarmowa w żołądku , jak to mówią "gdy coś stanie na żołądku"). Mikstura jest gorzka, nie jest więc najsmaczniejsza ale bardzo skuteczna.

Uwagi:
Nie podajemy dzieciom (!!) z uwagi na obecność spirytusu


mikstura oczyszczająco-odrobaczająca

10 zielonych orzechów  (młodych- czerwcowych)
15ml wódki
4 goździki
sokowirówka

Wyciskamy sok z całych orzechów (wraz z zieloną skórką) za pomocą sokowirówki- nie będzie łatwo- mimo że młody orzech, to ciężko go przecisnąć przez sokowirówkę. Całość- to co nam się odwiruje- zalewamy wódką odstawiamy w słoneczne miejsce. Drugiego dnia zauważycie osad na dnie butelki, jak na zdjęciu, to nasza mikstura robi się klarowna- drobiny opadają na dno. Trzeciego dnia wrzucamy goździki. Po jakimś czasie zielona mikstura zmieni kolor na ciemnobrązowy- to znaczy, że już jest gotowa:)
Pijemy łyżeczkę dziennie na czczo lub tuż przed snem przez 2 tygodnie, potem robimy tydzień przerwy i pijemy kolejne 2 tygodnie. Kurację powtarzamy nie częściej jak raz na 6 miesięcy.

Uwagi:
1. Najlepszy byłby czarny orzech, ale jak dysponujecie jedynie włoskim, to i ten moim zdaniem nada się.
2. Nie podajemy dzieciom wyciągu alkoholowego 
3. Działa na  pasożyty układu pokarmowego
4 Można dodać  piołun- wtedy działa silniej oczyszczająco na jelita. Moja na zdjęciu została wykonana bez piołunu, bo nie wiem jaka ilość byłaby optymalna. Piołun ma wiele właściwości leczniczych, jednakże nie wolno z nim przesadzać. Jeżeli kiedyś dowiem się ile będzie odpowiednio, to Wam napiszę:)



czwartek, 24 sierpnia 2017

chrzan domowy


Chrzan to przyprawa, dodatek niezbędny w kuchni polskiej. Najlepszy oczywiście jest ten zrobiony samodzielnie, z kłączy rosnących dziko.  Tak kochani, chrzan można spotkać praktycznie wszędzie- na łąkach, polach, w rowach, to roślina wieloletnia. Poznamy go po długich jajowatych, lancetowatych zielonych liściach, długich na około 50 cm, które potarte mają  zapach chrzanu:). Można taki wykopać i wsadzić we własnym ogródku. Robimy to wiosną, wsadzamy w ziemię i przykrywamy przynajmniej 3 cm warstwą ziemi, następnie obficie podlewamy. Chrzan lubi glebę żyzna i wilgotną, szczególnie młody. Bardzo łatwo ukorzenia się i rozrasta. Przez rolników uważany jest za chwast, bo rośnie sam, bez żadnych "wspomagaczy";D Co w nim cudowne- jeśli zostawimy kawałek chrzanu w ziemi- odrośnie. Jeszcze może trochę o właściwościach zdrowotnych tej rośliny.
Należy do grupy naturalnych antybiotyków, jest silnie bakteriobójczy, wirusobójczy i grzybobójczy (stąd tak doskonale nadaje się do wszelkich kiszonek). Wspomaga również walkę z pasożytami, zapaleniem zatok oraz bólami reumatycznymi, rozrzedza krew, odkwasza organizm, zapobiega zaparciom, paradontozie, leczy trudno gojące się rany, wrzody, wspomaga walkę ze szkorbutem . Jego regularne jedzenie wpływa na zwiększenie odporności organizmu bowiem zawiera dużą ilość witaminy C, sole mineralne ( żelazo, fosfor, siarkę, wapń, potas, sód i magnez), także prowitaminę A i witaminy  z grupy B oraz wit E. zawierają też glikozydy siarkocyjanowe, które podrażniają błony śluzowe, które wraz z silnym zapachem powodują, że przy tarciu chrzanu płaczemy i kichamy:) Na zdrowie!
Należy nadmienić, że chrzan poprawia przemianę materii poprzez pobudzanie do wydzielania soków żołądkowych, równocześnie poprawia pracę wątroby i nerek. Kto powinien wystrzegać się chrzanu? Osoby z marskością wątroby, chorymi nerkami oraz chorobami przewodu pokarmowego.

Jadalne są zarówno liście chrzanu jak i jego korzenie. Liście mają łagodniejszy smak, dodajemy je np do ogórków kiszonych lub okrywamy nimi mięso, wędliny, sery, tym samym zabezpieczając je przez zbyt szybkim psuciem, pamiętamy bowiem, że mają właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze.
 Dziki chrzan jest ostrzejszy od tego z półek sklepowych. Nie jest też taki gruby ani prosty. Na poniższym zdjęciu prezentuję korzeń dzikiego chrzanu-oczyszczony, umyty i taki prosto z pola:)


porcja na słoik 250g:

200g korzenia chrzanu
sok z 1/2 cytryny
1/3 szklanki wody
4 łyżeczki cukru
szczypta soli (ok 1/4 łyżeczki)

Wykopany chrzan myjemy, skrobiemy, usuwamy uszkodzone przez ziemne żyjątka części korzenia, następnie ucieramy na jak najdrobniejszej tarce (uwaga!! będzie płacz!) lub użyć do tego celu Termomix, wtedy kroimy chrzan na 2 cm kawałki, wrzucamy wraz z pozostałymi składnikami do Termomixa i miksujemy 3 minuty na 9 obrotach, sprawdzając kilkukrotnie czy nie przylepił się do ścianek.
Jeśli nie mamy takiego urządzenia: starty chrzan mieszamy z pozostałymi składnikami i gotowe.
Chrzan przekładamy do słoiczka i przechowujemy w lodówce, gdzie może stać nawet 3 miesiące.

Uwagi: Aby chrzan był łagodniejszy można dodać na powyższą porcję 1 czubatą łyżkę gęstej śmietany.
Chrzan można również urozmaicić dodając podobną porcję ugotowanej żurawiny wg tego przepisu  (miksujemy ją razem z chrzanem).

poniedziałek, 18 marca 2013

syrop na kaszel z buraka



8 buraków
cukier

Buraki umyć i wydrążyć na środku otwór, do którego należy wsypać cukier. Całość zapiekamy w piekarniku w temp 180 stopni 60 minut, po czym zlewamy zebrany w otworach sok. Pozostałe buraczki można wykorzystać do obiadu.

Syrop nadaje się na mokry kaszel. Pić 3 razy dziennie po 1 łyżeczce. Pomaga przy chrypie i zapaleniu krtani. Ma właściwości wykrztuśne.
Przechowywać w lodówce.
Z porcji wychodzi niewielka ilość syropu .

niedziela, 10 marca 2013

zakwas buraczany do barszczu



2kg buraków
przegotowana przestudzona woda
kromka żytniego chleba lub ząbek czosnku ( ale niekoniecznie)

Świeże buraki oskrobać, pokroić w plastry (0,5cm) i wrzucić do słoja lub glinianego naczynia na spód dając kromkę chleba. Całość zalać wodą tak, by woda była wyżej niż buraczki, można docisnąć kamieniem, i odstawić w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na 2 tyg. Codziennie zbierać szum i pojawiające się kożuszki. Uważać by nie brązowiał.
Uwaga: pianę najlepiej zbierać drewnianą łyżką. Sok z buraków wchodzi w reakcję z metalem. Barszczyk powinien kisić się w ciepłym nie przewiewnym miejscu- najlepszy jest słoneczny parapet z kaloryferem w pobliżu.

Dlatego też metalowe garnki NIE NADAJĄ SIĘ do kiszenia buraków.
Gotowy przecedzić,zlać do butelek. Przechowywać w lodówce (może stać  nawet kilka miesięcy) lub pasteryzować (5min).
Gotowy zakwas to baza do barszczyku wielkanocnego lub też dodatek do innych zup.

Zakwas ma walory lecznicze . Zawiera bardzo dużo żelaza, bardzo dobrze wspomaga leczenie anemii.

wtorek, 29 stycznia 2013

Mikstura z soku kiszonego ogórka- na przeziębienie


 W czasach przedantybiotykowych, ludzie na swój sposób walczyli z przeziębieniami. Poniżej podaję przepis na miksturę, którą można podawać  niemowlętom ponoć już po 6 miesiącu życia, tak robiły nasze babki ( zaś od pierwszego tygodnia  jako antybiotyk stosowały zalewę ogórkową bez dodatkowo wrzucanych w nią ząbków czosnku). Ja  podawałam mojej rocznej córci ( na młodszym dziecku nie próbowałam) w okresach osłabionej odporności i przeziębieniach- jedyny skutek uboczny- uwielbia zupę ogórkową;D
Ważne jest byśmy nie korzystali z kupnych ogórków kiszonych. Warto samemu wyhodować lub zakupić u zaprzyjaźnionego ogrodnika parę kilo ogórków i zrobić je samemu ( to naprawdę żadna wielka sztuka)- wtedy będziemy mieli pełnowartościowy produkt. Pamiętajcie, że te kupne ogórki kiszone często nie nawet nie leżały obok kiszonych, no i równie często zamiast kiszonych sprzedawane są kwaszone, a to nie to samo (!!!).


Woda z 1l ogórków kiszonych
główka czosnku  (8 ząbków dla bardzo malutkich dzieci)

Wodę odcedzamy od ogórków, czosnek obieramy i kroimy w plasterki, które dodajemy do wody. Odstawiamy na 24h. Po tym czasie mamy gotowy antybiotyk. Przechowujemy w lodówce do zużycia (nie psuje się, a jedynie nabiera mocy).
Jeżeli ma być dla maluchów to po 24 godzinach wyciągamy czosnek. Dla dorosłych może pozostać, będzie mocniejszy.
Podajemy 3 razy dziennie 1ml na kg wagi.

sobota, 12 stycznia 2013

syrop imbirowy i kandyzowany imbir



 inspirowany tym  przepisem

500g imbiru
800g cukru
1l wody
10 ziaren pieprzu
szczypta soli

cukier do obtoczenia imbiru

Imbir obrać ze skórki i pokroić w cienkie plasterki, zalać wodą, dodać sól, pieprz i cukier. Gotować na bardzo wolnym ogniu przez 40min. Do konsystencji rzadkiego miodu. W tedy przecedzić syrop a gorące kawałki imbiru obtoczyć w cukrze i pozostawić do wysuszenia.

Jeżeli ktoś nie lubi ostrego smaku imbiru, można najpierw zalać wodą i obgotować go 10 min, potem zalać właściwą zalewą z dodatkami i postępować jak wyżej.

Syrop imbirowy z dodatkiem łyżki miodu i soku cytryny to doskonały lek na przeziebienie i wzmocnienie organizmu.


sobota, 5 stycznia 2013

syrop cebulowy


2 cebule
6 łyżek cukru
5 łyżek miodu

Cebulę drobno pokroić. Na dno słoika wsypać 1 łyżkę cukru, następnie 1/2 cebuli, 1 łyżkę cukru, 1 łyżkę miodu, 1/2 cebuli itd az do wyczerpania składników. Kończymy miodem!
Odstawić na 24h, gdy puści sok, zlać go, potem pić  3 razy dziennie po 1 łyżce dorośli, po 1 łyżeczce dzieci. Przechowywać w lodówce nie dłużej niż 14 dni.
Syrop wzmacniający, rewelacyjny na  kaszel.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

domowy antybiotyk- wersja dla dzieci



sok z 2 cytryn
2 ząbki czosnku
2 łyżki miodu
2 łyżki ciepłej wody


Czosnek pokroić w plasterki, dodać do soku z cytryn, dodać miód i wodę- wymieszać. Można podawać już po 6h. Podajemy  3-4 razy dziennie po łyżce stołowej  na 20 kg ciałka:)

czwartek, 13 września 2012

Miód z mniszka lekarskiego


500 kwiatków (ok. 400-450g)
1 kg cukru
1 litr wody
1 cytryna

Kwiatki zalać wodą, cytrynę ze skórką pokroić w plasterki i dodać do kwiatków. Gotować 20 min i odstawić na 24h. Odcedzić wywar, dodać cukier i gotować aż zgęstnieje, ok 1h.