sobota, 9 września 2017

grzyby marynowane z papryką




Przepis znaleziony dawno temu w gazecie, tytułu nie pamiętam. Za to do dziś delektuję się smakiem:) 
Po każdym grzybobraniu robię kilka słoików takich grzybków. Nie może ich zabraknąć w mojej spiżarni.

1 kg leśnych grzybów
1 kg papryki
4 szklanki wody
1szklanka octu
1 szklanka cukru
1/2 szklanki oleju
2 łyżeczki soli

Grzyby obgotowujemy w posolonej wodzie, następnie odcedzamy. Paprykę czyścimy z nasion i kroimy w kosteczkę. W tym czasie możemy zrobić zalewę- należy zagotować wodę z octem i cukrem. Do gotującej się zalewy dodajemy pokrojoną paprykę i gotujemy około 3 minut, tylko tyle by lekko zeszkliła się, ale nie zmiękła. Po tym czasie dodajemy olej oraz grzyby. Już nie gotujemy.
Słoiczki wielkości 380g pasteryzujemy 30 minut. Oczywiście od chwili zagotowania.

czwartek, 7 września 2017

curry z fasolką i kalafiorem



 Kalafior dotąd przyrządzałam w tradycyjny sposób, czyli ugotowany i polany bułką tartą z masłem, ale ile można jeść to samo. Podpatrując kuchnię indyjską, zauważyłam, że chętnie podają go w curry z pomidorami. Czemu by więc nie wypróbować? No i powiem Wam, nie żałuję tego eksperymentu. Smak- rewelacja! Przebił nasz tradycyjny;) Bardzo polecam. Choć lista składników jest dość długa, przepis nie wymaga dużego nakładu pracy ani czasu- warto zaszaleć;)

1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka ziaren kolendry
1/2 łyżeczki kuminu
3 listki curry
1 łyżeczka przyprawy curry
1 puszka pomidorów krojonych lub 3 świeże
 1/2 kalafiora
300g fasolki szparagowej
1 łyżeczka soli
1 cm świeżego imbiru
1 puszka mleka kokosowego
2 łyżki oleju kokosowego lub masła klarowanego
1 szklanka wody

Kalafior kroimy na różyczki, cebulę w talarki, fasolce ucinamy ogonki, czosnek siekamy jak najdrobniej a imbir obieramy i ścieramy na tarce.
W woku rozpuszczamy tłuszcz. Dodajemy do niego cebulkę, czosnek i imbir. Podsmażamy, aż cebula się zeszkli. W tedy zalewamy ją wodą, dodajemy, kolendrę, kumin, listki curry, przyprawę curry, sól, różyczki kalafiora i fasolkę. Kroimy pomidory w kostkę i wrzucamy do kalafiora (albo dodajemy te z puszki bez przypraw). Dusimy 15 minut, pilnując by kalafior i fasolka były przykryte płynem.  Na koniec dodajemy mleczko kokosowe. Gotujemy jeszcze 5 minut redukując płyny (sos zacznie gęstnieć).

uwagi:
1. Kalafior powinien być miękki ale nie powinien się rozpadać przy nakłuwaniu widelcem
2. Danie doskonałe do ryżu, ale świetnie smakuje również z chlebem .


piątek, 1 września 2017

congrio


Jedno z lepszych dań rybnych jakie jadłam, które przekonało mnie do siebie (a to ciężkie zadanie, bo nie przepadam za rybami).
Jest to potrawa popularna w Ameryce Południowej. Słynna potrawa chilijska nosi nazwę Caldillo de congrio. Samo słowo "congrio" oznacza ryby z rodziny wężowatych (węgorze), z których przyrządza się zupy na bazie głów i odwarów z kości z pomidorami, marchwią i podsmażoną cebulą, podawane z ziemniakami. Moja wersja została nieco spolszczona- użyłam ryb dostępnych w moim mieście:)


700g grubej ryby  (najlepiej dorsz, u mnie dziś amur)
1kg ziemniaków
1 papryka
2 duże cebule
3 ząbki czosnku
2 marchewki
1 łyżeczka papryki słodkiej
1 łyżeczka papryki czarnej wędzonej
1 łyżeczka ziaren kolendry
2 łyżeczki soli
1/4 szkl octu winnego
1 puszka krojonych pomidorów (400g)
3 łyżki oleju
(ozdobiłam oregano)

Ziemniaki kroimy w plasterki i gotujemy w osolonej wodzie 15 minut. Dodajemy plastry ryby bez skóry (lepiej sprawdzą się ryby nie filetowane), dodajemy jedną cebulę pokrojoną w plasterki i gotujemy 10 minut.

W tym czasie przygotowujemy sos:
Czosnek siekamy drobniutko, cebulkę w plasterki - podsmażamy na oleju z dodatkiem papryki ostrej i wędzonej (można z niej zrezygnować jak nie mamy). Podsmażone warzywa miksujemy na papkę, dodajemy poszatkowaną marchewkę,  podsmażamy  minutę, po czym dodajemy paprykę oraz ziarna kolendry. Całość zalewamy szklanką wywaru z ziemniaków i ryby- dusimy 4 minuty, dodajemy pomidory, ocet, dusimy kolejne 4 minuty.
Rybę i ziemniaki odcedzamy z wywaru. Wywar redukujemy i dodajemy do naszego sosu. Na koniec dodajemy ziemniaki z rybą i dusimy 3 minuty by smaki przeniknęły do ryby i ziemniaków. Odstawiamy.

czwartek, 31 sierpnia 2017

a'la bigos z cukinii




Danie bardzo proste i szybkie,wręcz ekspresowe, równocześnie świetnie smakuje i nieźle prezentuje się.  Aż trudno uwierzyć, że tak niewiele składników wystarczy by uzyskać dobry smak. Polecam do przygotowania na szybko dla niespodziewanych gości:)

przepis autorski 

1 cukinia (średniej wielkości)
1 duża cebula
1 puszka pomidorów krojonych 
2 łyżki masła klarowanego
sól, pieprz do smaku

Cukinię i cebulę szatkujemy. Na patelni podgrzewamy masło, wrzucamy cebulę i lekko szklimy. Dodajemy cukinię, pomidory, sól, pieprz i dusimy od momentu zagotowania około 5 minut (w zależności jak grubo poszatkujemy nasze warzywa- im cieńsze, tym krócej, aby nie zrobiło nam się pure).

uwagi:
1. Cukinii nie obieramy!! Będzie lepiej prezentowała się w daniu.
2. Danie można podawać z chlebem lub zastosować jako dodatek do ziemniaków.
 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

ciasto porzeczkowe


Troszkę już po sezonie, ale warto ten przepis zapamiętać i wypróbować przy okazji. No chyba że posiadamy zapas porzeczek, to gorąco polecam. Ciasto jest bardzo delikatne, puszyste i wilgotne. Konsystencją przypomina biszkopt, a smakiem lekko piernik, choć też nie do końca.
Przepis banalnie prosty i szybki w wykonaniu. Smak zaskakujący:)

przepis autorski

ciasto:
2 szklanki mąki
400g miodu
4 łyżki konfitury porzeczkowej lub szklanka
 świeżej czerwonej porzeczki
(albo zamienić oba składniki-miód i porzeczki- na 450g miodu z porzeczką  firmy Polbioeco)
1 szklanka mleka
2/3 szklanki oleju
2 jajka
1 łyżka kakao
1 łyżeczka sody

Jeżeli używamy świeżej porzeczki, należy ją umyć , oczyścić z zielonych ogonków i zmiksować. Jeżeli decydujemy się na gotowy miód z porzeczką, mamy  o jedną czynność mniej. Dalej już postępujemy tak samo: dodajemy pozostałe składniki i mieszamy do uzyskania gęstej jednolitej masy. Można użyć miksera lub Thermomix (1 minuta, 5 obroty).
Pieczemy 30 minut piekarniku  w rozgrzanym do 180 stopni.

polewa:
1/4 szklanki soku z porzeczki
1/2 masła
1 łyżka kakao 100%
3 łyżki cukru pudru
1 łyżeczki żelatyny

W rondelku podgrzewany sok z cukrem i masłem, (najlepiej gdyby był zrobiony tym sposobem). Gdy masło stopnieje ,doprowadzamy do zagotowania. Teraz czas na rozpuszczenie żelatyny i dodanie kakao. Polewa zyska połysk i ciekawy smak. Rozprowadzamy ją ciepłą na przestudzonym cieście. Zdobimy porzeczkami.
Smacznego!

czwartek, 24 sierpnia 2017

chrzan domowy


Chrzan to przyprawa, dodatek niezbędny w kuchni polskiej. Najlepszy oczywiście jest ten zrobiony samodzielnie, z kłączy rosnących dziko.  Tak kochani, chrzan można spotkać praktycznie wszędzie- na łąkach, polach, w rowach, to roślina wieloletnia. Poznamy go po długich jajowatych, lancetowatych zielonych liściach, długich na około 50 cm, które potarte mają  zapach chrzanu:). Można taki wykopać i wsadzić we własnym ogródku. Robimy to wiosną, wsadzamy w ziemię i przykrywamy przynajmniej 3 cm warstwą ziemi, następnie obficie podlewamy. Chrzan lubi glebę żyzna i wilgotną, szczególnie młody. Bardzo łatwo ukorzenia się i rozrasta. Przez rolników uważany jest za chwast, bo rośnie sam, bez żadnych "wspomagaczy";D Co w nim cudowne- jeśli zostawimy kawałek chrzanu w ziemi- odrośnie. Jeszcze może trochę o właściwościach zdrowotnych tej rośliny.
Należy do grupy naturalnych antybiotyków, jest silnie bakteriobójczy, wirusobójczy i grzybobójczy (stąd tak doskonale nadaje się do wszelkich kiszonek). Wspomaga również walkę z pasożytami, zapaleniem zatok oraz bólami reumatycznymi, rozrzedza krew, odkwasza organizm, zapobiega zaparciom, paradontozie, leczy trudno gojące się rany, wrzody, wspomaga walkę ze szkorbutem . Jego regularne jedzenie wpływa na zwiększenie odporności organizmu bowiem zawiera dużą ilość witaminy C, sole mineralne ( żelazo, fosfor, siarkę, wapń, potas, sód i magnez), także prowitaminę A i witaminy  z grupy B oraz wit E. zawierają też glikozydy siarkocyjanowe, które podrażniają błony śluzowe, które wraz z silnym zapachem powodują, że przy tarciu chrzanu płaczemy i kichamy:) Na zdrowie!
Należy nadmienić, że chrzan poprawia przemianę materii poprzez pobudzanie do wydzielania soków żołądkowych, równocześnie poprawia pracę wątroby i nerek. Kto powinien wystrzegać się chrzanu? Osoby z marskością wątroby, chorymi nerkami oraz chorobami przewodu pokarmowego.

Jadalne są zarówno liście chrzanu jak i jego korzenie. Liście mają łagodniejszy smak, dodajemy je np do ogórków kiszonych lub okrywamy nimi mięso, wędliny, sery, tym samym zabezpieczając je przez zbyt szybkim psuciem, pamiętamy bowiem, że mają właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze.
 Dziki chrzan jest ostrzejszy od tego z półek sklepowych. Nie jest też taki gruby ani prosty. Na poniższym zdjęciu prezentuję korzeń dzikiego chrzanu-oczyszczony, umyty i taki prosto z pola:)


porcja na słoik 250g:

200g korzenia chrzanu
sok z 1/2 cytryny
1/3 szklanki wody
4 łyżeczki cukru
szczypta soli (ok 1/4 łyżeczki)

Wykopany chrzan myjemy, skrobiemy, usuwamy uszkodzone przez ziemne żyjątka części korzenia, następnie ucieramy na jak najdrobniejszej tarce (uwaga!! będzie płacz!) lub użyć do tego celu Termomix, wtedy kroimy chrzan na 2 cm kawałki, wrzucamy wraz z pozostałymi składnikami do Termomixa i miksujemy 3 minuty na 9 obrotach, sprawdzając kilkukrotnie czy nie przylepił się do ścianek.
Jeśli nie mamy takiego urządzenia: starty chrzan mieszamy z pozostałymi składnikami i gotowe.
Chrzan przekładamy do słoiczka i przechowujemy w lodówce, gdzie może stać nawet 3 miesiące.

Uwagi: Aby chrzan był łagodniejszy można dodać na powyższą porcję 1 czubatą łyżkę gęstej śmietany.
Chrzan można również urozmaicić dodając podobną porcję ugotowanej żurawiny wg tego przepisu  (miksujemy ją razem z chrzanem).

wtorek, 8 sierpnia 2017

zupa serwatkowa


Danie z kuchni łemkowskiej, spotykane  w kuchni rzeszowskiej, zamojskiej, w zasadzie w województwie lubelskim. Zaintrygowała mnie nazwa zupy oraz jej skład- musiałam wypróbować. I? I jestem mile zaskoczona. Jest to coś pomiędzy żurkiem, zupą chrzanową, coś w rodzaju barszczu białego. Gorąco polecam.
Na targach dominikańskich w Gdańsku udało mi się kupić serwatkę z koziego mleka, która wylądowała w mojej zupie, jednakże zupę można dokładnie tak samo przygotować na serwatce z krowiego mleka.
Niektórzy zadają sobie pytanie "co to jest ta serwatka"- otóż jest to produkt uboczny (tzw. niepotrzebny) przy produkcji twarogu. A co dokładniej? Gdy prawdziwe świeże mleko prosto  od krowy ( jak to mówią- prosto z cyca) lub też po prostu przed wlaniem do idealnie wyczyszczonych, sterylnych od antybiotyku kan/bań/zbiorników , bo takie nie zsiądzie się choćby nie wiem co (pozbawione jest cudownych bakterii- staje się jałowe),  pozostawimy w temperaturze pokojowej, to dojdzie do procesu fermentacji, w trakcie którego powstaje zsiadłe mleko- cudowny probiotyk regulujący naszą florę bakteryjną jelit, regulujący procesy trawienia, leczący wiele chorób, w tym łuszczycę i robaczycę. Jak rozpoznać kiedy nasze mleko jest już zsiadłe? Kiedy zauważymy oddzielający się skrzep od "wody", kiedy nasze mleko będzie miało galaretowatą konsystencję- to właśnie to! Pyszna zupa, którą w dzieciństwie, w czasach PRL-u jadłam ze łzami w oczach (nienawidziłam jej, ale i nie znałam jej zalet) wraz z jajkiem sadzonym i smażonymi ziemniakami. Idealny chłodnik na upalne dni- zsiadłe mleko.
Ale dalej- co z tym skrzepem. Jeżeli nie chcemy pić zsiadłego mleka, możemy zrobić z niego.... twaróg:) Jak? Podgrzewamy skrzep, ale nie gotujemy! W trakcie podgrzewania zaczną pojawiać się gródki twarogu i serwatka. Przelewamy nasz twaróg przez sito oddzielając go od serwatki. Twaróg musi obcieknąć a serwatka, gdy wystygnie jest gotowa do picia lub do dalszej obróbki:)
Słyszałam, że robi się z niej 2 rodzaje zup: na słodko, która była często podawana dzieciom na śniadanie w dworach szlacheckich, oraz na słono- czyli to co dziś prezentuję. Było to danie podawane na obiad u chłopów, zwykle podawana z gotowanymi ziemniakami lub kaszą, doprawiona chrzanem podłóg upodobań. Przyznam się, że słodka wersja czeka na odkrycie, natomiast słoną- polecam.
Idealna na upalne dni:)

Składniki:
1litr wywaru mięsnego (z kości, wędzonej skórki, marchewki, pietruszki, listka selera i pora, małej cebulki, 3 ziaren ziela i listka laurowego)
laska ulubionej kiełbasy w cienkim flaku
1 litr serwatki
2 łyżki mąki
1 łyżka świeżo startego chrzanu
6 jajek

dodatki wedle uznania i upodobań: ziemniaki, kasza gryczana lub chleb ze smalcem


Gotujemy wywar, zajmie to nam jakieś 30- 40 minut. Następnie odcedzamy i dodajemy do niego serwatkę.
Kiełbaskę kroimy w kostkę .
 Gotujemy jajka na twardo(do wody proponuję dodać łyżkę octu, wtedy jajka bardzo łatwo obrać).
Ścieramy kawałek chrzanu.
Mąkę rozprowadzamy w niewielkiej ilości wody i dodajemy do wywaru- mieszamy aby nie zrobiły nam się kluski. Wrzucamy pokrojoną w kostkę kiełbasę i gotujemy 3-4 minuty. Dodajemy chrzan, gotujemy jeszcze minutę i podajemy.
Na każdy talerz wykładamy pokrojone jajka i zalewamy zupą.

uwagi:
Zupę przygotowuje się bardzo szybko. W zasadzie najdłużej czekamy na wywar.