niedziela, 15 stycznia 2017

pierś kaczki z sosem żurawinowo -jabłkowym



2 piersi kaczki
sos żurawinowy z tego przepisu
sok z 1/2 cytryny lub 2 łyżeczki octu jabłkowego
1 kwaśne jabłko
sól, pieprz




W pierwszej kolejności przygotowujemy sos żurawinowy według tego przepisu.
Skórę piersi nacinamy w krateczkę, ale tak by nie nacinać mięsa. Piersi solimy i pieprzymy, następnie kładziemy skórką do dołu na zimna patelnię z grubym dnem (najlepiej żeliwną). Smażymy na małym ogniu około 12 minut- aż skórka ładnie się wytopi i zbrązowieje, następnie przekręcamy na drugą stronę i smażymy 2-3 minuty.
W międzyczasie obieramy jabłka, wyciskamy sok z cytryny. Do rondelka wlewamy sok z cytryny, zalewamy 1/2 szklanki wody i doprowadzamy do zagotowania. Jabłka pozbawiamy pestek i kroimy w plasterki, następnie wrzucamy do wody z sokiem i dusimy przez 5 minut.
 Usmażoną pierś odkładamy na kilka minut aby odpoczęła i kroimy w plasterki.
Podajemy z sosem żurawinowym i jabłkami.

Uwagi: Na wytopionym tłuszczu można podsmażyć ziemniaczki lub po prostu zlać go, będziemy mieli super smarowidło gdy przestygnie;)





poniedziałek, 9 stycznia 2017

sos żurawinowy z jabłkiem


 Prawdziwa bomba witaminowa, nie wspomnę o właściwościach bakteriobójczych poszczególnych składników. W dodatku cuuuuudowna, mniam, dla smakoszy żurawiny prawdziwe cacko.


200g świeżej żurawiny
4 łyżeczki cukru brązowego
2 kwaśne jabłka
1 łyżka miodu
1cm imbiru
2cm cynamonu
1/2 szklanki soku wyciśniętego z pomarańczy
1/4 łyżeczki przyprawy do piernika

woda

Żurawinę płuczemy zalewamy wodą, tak by było jej nieco więcej niż żurawiny, i gotujemy ma małym ogniu przez 30 minut.
Gdy wody znacznie ubędzie, zastępujemy ją sokiem z pomarańczy dolewając go do gotującej się żurawiny. Dodajemy też cukier, imbir, cynamon oraz przyprawę do piernika. Nadal gotujemy, aż żurawina zacznie gęstnieć (kolejne 15 minut). Na 10 minut przed końcem dodajemy pokrojone w drobną kostkę (wielkości żurawiny) jabłko i dosładzamy miodem.
Gotowe:)

Żurawina jest lekko kwaśna, deserowa, idealna do kaczki czy też gęsi, także do sera czy kanapek z szynką i serem. Do mięs podaję ją na ciepło, zaś do kanapek na zimno.
Może  "stać się" słodką konfiturą jeżeli dodamy więcej (2-3 łyżki) cukru. Ja jednak preferuję taką lekko kwaśną.
Możemy przechowywać ją w lodówce około tygodnia lub poddać pasteryzacji (mały słoik 300ml- 10 minut) i wynieść do spiżarni.

niedziela, 8 stycznia 2017

czarnina



Czarnina, czernina czy czarna polewka- to nazwy poniższej zupy.  Tak, to ta sama zupa co to nią w Panu Tadeuszu Soplica został poczęstowany na znak odmowy kandydatowi na małżonka. W restauracjach najczęściej spotkamy czerninę ale w moim regionie ludzie mówią czarnina, dlatego i u mnie na blogu też będzie czarnina, czyli zupa z kaczej krwi na bazie rosołu z owej kaczki, podawana z kluskami ziemniaczanymi, robiona na słodko lub na kwaśno, w zależności od upodobań rodzinnych:)

Jedna kaczka
krew z tej kaczki
2 łyżki octu do krwi
warzywa:
1/2 średniego selera lub jego naci
3-4 średnie marchewki
4 liście pora
pęczek naci pietruszki + 2 średnie korzenie
1 duża cebula

5 ziaren ziela angielskiego
10 ziaren pieprzu
woda 
sól (na każdy litr wody 1 łyżeczka)

śliwki w occie (słoik 300ml)
wiśnie z kompotu (4 łyżki)
łyżka cukru
ocet do smaku
2 łyżki mąki

Kaczkę oczyszczamy z pypci, wycinamy ładnie pierś ze skórą i  udka. Te części kaczki użyjemy do zrobienia innego obiadu. To co pozostało z kaczki zalewamy zimną wodą tak, by cała była zakryta, dodajemy warzywa, sól wg wzoru (na 1litr- 1 łyżeczka), ziele, pieprz i nastawiamy na mały ogień. Gotujemy rosół z kaczki. Zajmie to nam jakieś 1,5 godziny.
W tym czasie możemy przygotować sobie kluski ziemniaczane, inaczej zwane szarymi, według tego przepisu
Gdy mamy ugotowany rosół, odcedzamy i odlewamy jego część ( To dla tych co nie lubią czarniny, tudzież do rozcieńczenia gdyby wyszła nam zbyt esencjonalna. Lepiej dolać rosołu niż mieć w czarninie za mało krwi).
Do rosołu dodajemy wiśnie (zrobione w lipcu w ten sposób ) i śliwki z octu (ja przygotowuję je jesienią wg tego przepisu ), łyżkę cukru i wiśnie. Jeżeli lubicie czarninę na kwaśno, można wlać też część octu ze śliwek (wszystko zależy od tego jak kwaśną mamy krew) . W każdym razie czy na słodko, czy na kwaśno, zawsze dodajemy cukier (!!).
Niektórzy dodają same śliwki, inni same wiśnie- to kwestia tradycji rodzinnych. Ja dodaję zarówno to jak i to:)
Rosół z owocami gotujemy 5 minut aby owoce puściły swój kwas.
Mąkę rozrabiamy z odrobiną wody, dodajemy do rosołu. Gotujemy 3 minuty aby nie było czuć mąki w zupie.
I ostatni etap- dodajemy kaczą krew. Doprawiamy octem wg uznania (nie zawsze trzeba). Zupę należy zagotować ale już nie gotować, by krew nie ścięła się zbyt mocno:)
I gotowe!:)

Podajemy z kluskami.

uwagi:
1. Kwaśność zupy będzie zależna od ilości octu dodanego do kaczej krwi. Dodajemy go do niej by nie skrzepła, dlatego ostateczne doprawianie robimy na końcu, aby zupa nie wyszła za kwaśna.
2. Krew z jednej kaczki starcza na zaciągnięcie około 4-5 litrów rosołu.
3. Z pozostałych wiśni można ugotować pyszny kompot z wiśni do drugiego dania wg przepisu, który znajdziecie w wyżej wymienionym linku






sobota, 7 stycznia 2017

kluski ziemniaczane



1kg ziemniaków
1 łyżeczka soli
1 jajko
około 10 bardzo czubatych łyżek mąki
2 łyżki oleju

do posypania:skwarki  z boczku lub podgardla z cebulką lub tłusty twaróg

Ziemniaki  obieramy i przecieramy na tarce o bardzo drobnych oczkach (często  używam do tego thermomix). Odstawiamy na kilka minud aby oddzieliła się woda od krochmalu. Krochmal pozostawiamy a wofę delikatnie zlewamy. Dodajemy sól, mąkę i jajko- całość  mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Gdy masa jest zbyt rzadka, dodaję mąkę ( ilość mąki zależy od jej wilgotności, od tego jakie użyjemy ziemniaki oraz ile zostanie w nich wody)- masa ma być dość zwarta ale nie twarda.
Bierzemy duży garnek , wlewamy wodę do 2/3 jego wysokości, dodajemy 2 łyżeczki soli, olej(olej spowoduje że kluski nie będą się zlepiać) i zagotowujemy.
Masę ziemniaczaną przecieramy przez specjalne sitko do klusek albo  wykładamy sobie na płaski talerz i odcinamy kluseczki łyżeczką wrzucając je prosto do gotującej wody.
Co chwilę delikatnie mieszamy łyżką. Gotujemy nie dłużej niż 4 minuty (zależnie od wielkości klusek).
Nie wrzucamy wszystkich klusek na raz, bo będą gotowały się nierówno. Lepiej wrzucić  część klusek, odłowić, przelać zimną wodą i wrzucić do tej samej wody kolejne na max 4 minuty.

Kluski są super dodatkiem do czarniny, ale także mogą być osobnym daniem podanym z twarogiem lub smażonym boczkiem z cebulką

uwagi:
Moje kluski wykonane były na przecieraku do klusek. Są drobniejsze ale przez to idealne do zupy:)

Pierniczki z Bazylei



O pierniczkach usłyszałam w jednym z programów  Boso przez świat Cejrowskiego , tak mnie zaintrygowały, że zaczęłam szukać w Internecie przepisu na nie. Swoje zrobiłam wzorując się tym przepisem i    tym przepisem

500g mąki
500g miodu
100g kandyzowanej  skórki pomarańczowej
250g migdałów
2 łyżeczki sody
1 łyżka przyprawy do pienika
1 łyżka cynamonu
2 łyżki likieru amaretto, lub brandy lub likieru pomarańczowego
100g cukru


lukier
100g cukru pudru
2 łyżki wody

Mieszamy mąkę z przyprawą do piernika, cynamonem i sodą. W rondelku podgrzewamy miód  z cukrem do rozpuszczenia się cukru- odstawiamy do przestudzenia.
Migdały drobno siekamy i razem z skórką pomarańczową, likierem ( u mnie amaretto) i miodem dodajemy do mąki. Wszystkie składniki miksujemy na jednolitą lepką masę. Nie dosypujemy mąki! Tak ma być:)
Blaszkę 36x25 wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy ciasto na grubość około 1 cm. Ciasto się klei więc nie tak łatwo go wyłożyć, ale można sobie pomóc ugniatając rękoma opruszonymi mąką.
Odstawiamy cisto na godzinę przykryte ściereczką.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 15 minut, nie dłużej, bo pierniczki i tak stwardnieją gdy będą stygły.
Lukier: mieszamy wodę z cukrem pudrem do uzyskania masy lukrowej.
Po wyciągnięciu z piekarnika odstawiamy na kilka minut, by przestygły, następnie kroimy w kwadraty wielkości 3cm x3cm i lukrujemy.
Upieczone wkłada się na kilka dni do pudełka, by skruszały, ale smaczne są również zaraz po upieczeniu



niedziela, 6 listopada 2016

Akoho sy Voanio (czyli kurczak w mleku kokosowym)


Przepis pochodzi z Afryki Południowej, dokładniej z kuchni madagaskarskiej, gdzie jest daniem narodowym. To danie jest po prostu boskie! Połączenie mleka kokosowego, pomidorów i soku z cytryny z imbirem zaskakuje. Nie spotkałam się jeszcze z osobą, która powiedziałaby, że to danie jest niesmaczne, przeciwnie, mówią : rewelacja!

1kg kurczaka
1 duża cebula
4 ząbki czosnku
1 cytryna
sól, pieprz
400ml mleka kokosowego
2 pomidory lub 1 puszka 400ml
1 łyżeczka mielonego  imbiru

łyżka oleju kokosowego lub masła klarowanego do smażenia

Sok z cytryny mieszamy z 1 łyżeczką soli i 1 łyżeczką pieprzu i następnie marynujemy w nim kurczaka, około godzinę. Cebulę i czosnek kroimy w kostkę i podsmażamy aż się zeszkli, wtedy dodajemy kurczaka i dalej smażymy, aż się zrumieni. Wtedy dodajemy imbir i pokrojonego pomidora. Dusimy kilka minut. Dodajemy mleko kokosowe i dusimy aż sos zgęstnieje. Danie najlepiej smakuje z ryżem parabolicznym:)

sobota, 8 października 2016

ciasto coca cola




Mięciutkie, wilgotne ciasto, o lekko piernikowym posmaku spodu i orzechowej masie z kremem śmietanowym. Aż się nasuwa pytanie- gdzie tu coca cola? W smaku  niewyczuwalna :) Bardziej przebijają się orzechy. Oto ciasto coca cola, którego inspiracją był ten i ten blog. Z obu wyszła moja wersja ciasta:)



biszkopt:
6 jajek
6 łyżek cukru
6 łyżek maki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki coca coli
3 łyżki kakao
kilka łyżek coca coli do nasączenia biszkoptu

masa orzechowa:
150g herbatników
150g zmielonych orzechów włoskich
150g  miękkiego masła
150g cukru pudru
200ml coca coli
2 łyżki rumu

masa śmietanowa:
1/2 l śmietany 36%
2 łyżki cukru pudru
3łyżeczki żelatyny

galaretka:
100ml coca coli
1/2 szklanki wody
2 łyżki żelatyny

Biszkopt: Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Pod koniec dodajemy proszek, kakao, mąkę i 2 łyżki coca coli. Ciasto przelewamy na blachę (25x39cm) wyłożoną pergaminem i pieczemy 30 minut w temp 180%.
Masa orzechowa: Herbatniki mielimy, mieszamy z orzechami i coca colą i rumem na jednolita masę.
Masło ucieramy z cukrem pudrem, na koniec dodajemy masę orzechową.
Masa powinna być gęsta, dlatego odstawiamy ją na 30 minut aby herbatniki "wypiły" coca colę.
W tym czasie zabieramy się za masę śmietanową:
Żelatynę namaczamy w gorącej wodzie, następnie rozpuszczamy dolewając niewielka ilość wody i pozostawiamy do przestygnięcia.
Śmietanę ubijamy (uwaga by nie przebić, bo wyjdzie nam masło), pod koniec dodając cukier puder i przestudzoną żelatynę.
Masę śmietanową wykładamy na masę orzechową.
Galaretka:
Żelatynę rozpuszczamy w 1/2 szklanki przegotowanej wody. Dodajemy resztę coca coli  i zostawiamy do przestygnięcia. Schłodzoną galaretkę wylewamy na ciasto.


uwagi: Dlaczego dodałam tak dużo żelatyny do galaretki? Bo coca cola nie chciała zgęstnieć tak łatwo jak inne soki;)