sobota, 18 lutego 2017

forszmak


400g kiełbasy (jaką kto lubi)
2 cebule
200g kolorowej papryki
2 pomidory
200g grzybków w occie (słoiczek)
4  duże ogórki kiszone
190 g koncentratu pomidorowego
3 łyżki ketchupu
tłuszcz do smażenia
3 ziarenka ziela angielskiego
listek laurowy

Kiełbasę pokroić w drobną kostkę i podsmażyć w garnku ( to ważne, bo z przywartego tłuszczu tworzy się sos), dorzucić cebulę , również pokrojoną w kostkę i dalej smażyć, aż kiełbasa i cebulka będą lekko zrumienione. Wtedy dolać wodę (ok 2 szklanki) i mieszać, aż wszystko co przywarło do garnka rozpuści się. Wtedy dodać mrożonkę lub świeżą paprykę i pomidory (również pokrojone w paseczki). Po ok 5 min wrzucamy grzybki w occie (uwaga! razem z zalewą!) i pokrojone ogórki. Dusimy 3 minuty po czym dodjemy koncentrat i ketchup. Całość doprowadzamy do gotowania i na małym ogniu trzymamy jeszcze 3 minuty.
Ładnie wygląda,  gdy wszystko pokrojone jest na równe kawałki.
Podajemy z chlebem.

uwagi:
1. Zamiast grzybków w occie można użyć pieczarek , jednakże wtedy zamiast ogórków kiszonych lepiej wypadną konserwowe.
2. Danie super smakuje z parówkami na ciepło i chlebem.


środa, 15 lutego 2017

ciastka waniliowe babci Stefci



Wakacje u babci Stefci nie mogły obyć się bez pysznych ciasteczek waniliowych przekładanych kremem kakaowym.
Co to była za radość zasiąść na ławie przy kuchennym stole i czekać na przydział porcji ciasta do "rzeźbienia";)
Po upieczeniu babcia pozwalała nam przekładać je pysznym kremem kakaowym i z tą sytuacją powstała zabawna historia rodzinna. Otóż moja babcia powtarzała by nałożyć niewiele kremu i lekko ścisnąć ciasteczka tak, by nie wypłynął. Ale małe rączki... cóż, jeszcze niedopracowana mała porcja i lekki uścisk;D  Zresztą, czemu oszczędzać w ciastku coś co jest pyszne? Więc moja 5 letnia ówczas siostra wpadła na genialny pomysł aby ciastko było pękate i krem nie wypływał- nakładała krem, ściskała ciastka, a co wypłynęło... skrupulatnie usuwała jęzorkiem;D  W rezultacie wygrała, bo wszystkie "naznaczone" ciastka ostały się dla niej;D

Zapomniałam o tym prostym, szybkim i jakże smacznym przepisie na lata.
Dopiero wspomnienia z dawnych lat, sentyment za wakacjami u babci, zmotywował mnie by je upiec własnym dzieciom i nie mogłam wyjść z podziwu kiedy to na podobną metodę przekładania ciastek wpadł mój synek, nie znający wcześniej powyższej historii;D
Ciastka oczywiście wszystkim przypadły do gustu, są ponadczasowe:)

składniki:
 250g masła lub margaryny
6 jajek
90g cukru wanilinowego (3 duże paczki)
2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki amoniaku
1 szklanka KWAŚNEJ śmietany
1 kg mąki pszennej i jeszcze trochę

krem:
750g masła
6 jajek
1szklanka cukru 

polewa
2 szklanki cukru pudru
1-2 łyżki kakao 
4-6 łyżek wody

Ciasto: Jajka, cukier i cukier wanilinowy bijamy do białości.  Śmietanę mieszamy z proszkiem do pieczenia i amoniakiem. Margarynę ucieramy, dodajemy do niej jajka, śmietanę i mąkę ( tyle ile wejdzie). Zagniatamy ciasto, ma być miękkie, elastyczne ale nie lepiące. Dlatego nie określam dokładnie ilości mąki. Jak to babcia mówiła: kilogram i ciut ciut (zależy jakie duże jajka i jak wilgotna mąka).
 Stolnice posypujemy lekko mąką i rozwałkowujemy ciasto  na około 0,5cm. Następnie wykrawamy kółeczka, najlepiej szklanką o niezaokrąglonych rantach.
Ciasteczka układamy na blasze i wkładamy na około 12-15 minut do piekarnika rozgrzanego do temp 180 stopni.
Ostudzone ciasteczka przekładamy kremem.

Krem:  Jajka ubijamy na parze z cukrem do uzyskania gęstej białej masy, tj. wstawiamy garnek z wodą na gaz. Do wrzącej wody wstawiamy miskę z jajkami i cukrem. Ubijamy do uzyskania gęstej konsystencji
Masło o temperaturze pokojowej ucieramy z kakao dodając powoli ubite jajka, tak, by nam się nie zważyła masa. Gotowe. Teraz na każde ciasteczko nakładamy łyżeczkę masy, przykrywamy drugim ciasteczkiem i odkładamy na bok do polukrowania.
Polukrowane ciasteczka odstawiamy w chłodne miejsce by krem i lukier stężał.

Uwagi:
1. Ciasteczka można zrobić nieco grubsze ale trzeba się liczyć z tym  że po złożeniu będą jeszcze grubsze
2. Jedni lubią bardziej wypieczone, inni jaśniejsze, jednakże nie pieczcie krócej niż 12 minut i dłużej niż 15. Samo pieczenie zależny też od grubości ciasteczek jaką zrobiliście.
3. Ilość kakao zależy od gatunku jakiego użyjecie (ilości kakao w kakao) oraz od upodobań smakowych, naprawdę nie wpływa to na jakość ciastka, ale na smak już tak.
4. Jeżeli krem nam się zważy, nie martwcie się, dodajcie jeszcze trochę masła:) Pamiętajcie by dolewać jajka do masła powoli, nie wszystko na raz:)
5. Masło szybko mięknie, dlatego można krem przed nakładaniem wstawić na kilka minut do lodówki, nie będzie się tak "rozjeżdżał"
6. To jest najlepsze! Przełożone ciasteczka można mrozić! Wyjmujemy i w zasadzie od razu można jeść- smakują jak lody:))
7. Same ciasteczka, bez kremu mogą być przechowywane przez kilka tygodni (jak dotrwają) w puszce.


 


środa, 8 lutego 2017

kacze udka w sosie



4 kacze udka
 1 duża cebula
4 łyżki kwaśnej śmietany
1 łyżka mąki
1/4 łyżeczki suszonego tymianku
1 szklanka rosołu

Udka solimy i pieperzymy, kładziemy na zimnej patelni z grubym dnem i smażymy na małym ogniu przez 8 minut, po czym obracamy udko i smażymy kolejne 5 minut . Lekko zrumienione przekładamy na talerz.
Cebulę obieramy, drobno kroimy  podsmażamy na wytopionym kaczym tłuszczu. Gdy się zeszkli i lekko zrumieni, dodajemy udka i zalewamy szklanką rosołu kaczego lub bulionem. Dusimy pod przykryciem- 40 minut. Wtedy dodajemy tymianek i dusimy kolejne 5 minut.
Na koniec wyjmujemy mięso. Sos zaciągamy mąką wymieszaną ze śmietaną. Całość możemy zblendować. Gotujemy 3 minuty aby sos stracił smak surowej mąki.
Podajemy z ziemniakami z wody

niedziela, 15 stycznia 2017

pierś kaczki z sosem żurawinowo -jabłkowym



2 piersi kaczki
sos żurawinowy z tego przepisu
sok z 1/2 cytryny lub 2 łyżeczki octu jabłkowego
1 kwaśne jabłko
sól, pieprz




W pierwszej kolejności przygotowujemy sos żurawinowy według tego przepisu.
Skórę piersi nacinamy w krateczkę, ale tak by nie nacinać mięsa. Piersi solimy i pieprzymy, następnie kładziemy skórką do dołu na zimna patelnię z grubym dnem (najlepiej żeliwną). Smażymy na małym ogniu około 12 minut- aż skórka ładnie się wytopi i zbrązowieje, następnie przekręcamy na drugą stronę i smażymy 2-3 minuty.
W międzyczasie obieramy jabłka, wyciskamy sok z cytryny. Do rondelka wlewamy sok z cytryny, zalewamy 1/2 szklanki wody i doprowadzamy do zagotowania. Jabłka pozbawiamy pestek i kroimy w plasterki, następnie wrzucamy do wody z sokiem i dusimy przez 5 minut.
 Usmażoną pierś odkładamy na kilka minut aby odpoczęła i kroimy w plasterki.
Podajemy z sosem żurawinowym i jabłkami.

Uwagi: Na wytopionym tłuszczu można podsmażyć ziemniaczki lub po prostu zlać go, będziemy mieli super smarowidło gdy przestygnie;)





poniedziałek, 9 stycznia 2017

sos żurawinowy z jabłkiem


 Prawdziwa bomba witaminowa, nie wspomnę o właściwościach bakteriobójczych poszczególnych składników. W dodatku cuuuuudowna, mniam, dla smakoszy żurawiny prawdziwe cacko.


200g świeżej żurawiny
4 łyżeczki cukru brązowego
2 kwaśne jabłka
1 łyżka miodu
1cm imbiru
2cm cynamonu
1/2 szklanki soku wyciśniętego z pomarańczy
1/4 łyżeczki przyprawy do piernika

woda

Żurawinę płuczemy zalewamy wodą, tak by było jej nieco więcej niż żurawiny, i gotujemy ma małym ogniu przez 30 minut.
Gdy wody znacznie ubędzie, zastępujemy ją sokiem z pomarańczy dolewając go do gotującej się żurawiny. Dodajemy też cukier, imbir, cynamon oraz przyprawę do piernika. Nadal gotujemy, aż żurawina zacznie gęstnieć (kolejne 15 minut). Na 10 minut przed końcem dodajemy pokrojone w drobną kostkę (wielkości żurawiny) jabłko i dosładzamy miodem.
Gotowe:)

Żurawina jest lekko kwaśna, deserowa, idealna do kaczki czy też gęsi, także do sera czy kanapek z szynką i serem. Do mięs podaję ją na ciepło, zaś do kanapek na zimno.
Może  "stać się" słodką konfiturą jeżeli dodamy więcej (2-3 łyżki) cukru. Ja jednak preferuję taką lekko kwaśną.
Możemy przechowywać ją w lodówce około tygodnia lub poddać pasteryzacji (mały słoik 300ml- 10 minut) i wynieść do spiżarni.

niedziela, 8 stycznia 2017

czarnina



Czarnina, czernina czy czarna polewka- to nazwy poniższej zupy.  Tak, to ta sama zupa co to nią w Panu Tadeuszu Soplica został poczęstowany na znak odmowy kandydatowi na małżonka. W restauracjach najczęściej spotkamy czerninę ale w moim regionie ludzie mówią czarnina, dlatego i u mnie na blogu też będzie czarnina, czyli zupa z kaczej krwi na bazie rosołu z owej kaczki, podawana z kluskami ziemniaczanymi, robiona na słodko lub na kwaśno, w zależności od upodobań rodzinnych:)

Jedna kaczka
krew z tej kaczki
2 łyżki octu do krwi
warzywa:
1/2 średniego selera lub jego naci
3-4 średnie marchewki
4 liście pora
pęczek naci pietruszki + 2 średnie korzenie
1 duża cebula

5 ziaren ziela angielskiego
10 ziaren pieprzu
woda 
sól (na każdy litr wody 1 łyżeczka)

śliwki w occie (słoik 300ml)
wiśnie z kompotu (4 łyżki)
łyżka cukru
ocet do smaku
2 łyżki mąki

Kaczkę oczyszczamy z pypci, wycinamy ładnie pierś ze skórą i  udka. Te części kaczki użyjemy do zrobienia innego obiadu. To co pozostało z kaczki zalewamy zimną wodą tak, by cała była zakryta, dodajemy warzywa, sól wg wzoru (na 1litr- 1 łyżeczka), ziele, pieprz i nastawiamy na mały ogień. Gotujemy rosół z kaczki. Zajmie to nam jakieś 1,5 godziny.
W tym czasie możemy przygotować sobie kluski ziemniaczane, inaczej zwane szarymi, według tego przepisu
Gdy mamy ugotowany rosół, odcedzamy i odlewamy jego część ( To dla tych co nie lubią czarniny, tudzież do rozcieńczenia gdyby wyszła nam zbyt esencjonalna. Lepiej dolać rosołu niż mieć w czarninie za mało krwi).
Do rosołu dodajemy wiśnie (zrobione w lipcu w ten sposób ) i śliwki z octu (ja przygotowuję je jesienią wg tego przepisu ), łyżkę cukru i wiśnie. Jeżeli lubicie czarninę na kwaśno, można wlać też część octu ze śliwek (wszystko zależy od tego jak kwaśną mamy krew) . W każdym razie czy na słodko, czy na kwaśno, zawsze dodajemy cukier (!!).
Niektórzy dodają same śliwki, inni same wiśnie- to kwestia tradycji rodzinnych. Ja dodaję zarówno to jak i to:)
Rosół z owocami gotujemy 5 minut aby owoce puściły swój kwas.
Mąkę rozrabiamy z odrobiną wody, dodajemy do rosołu. Gotujemy 3 minuty aby nie było czuć mąki w zupie.
I ostatni etap- dodajemy kaczą krew. Doprawiamy octem wg uznania (nie zawsze trzeba). Zupę należy zagotować ale już nie gotować, by krew nie ścięła się zbyt mocno:)
I gotowe!:)

Podajemy z kluskami.

uwagi:
1. Kwaśność zupy będzie zależna od ilości octu dodanego do kaczej krwi. Dodajemy go do niej by nie skrzepła, dlatego ostateczne doprawianie robimy na końcu, aby zupa nie wyszła za kwaśna.
2. Krew z jednej kaczki starcza na zaciągnięcie około 4-5 litrów rosołu.
3. Z pozostałych wiśni można ugotować pyszny kompot z wiśni do drugiego dania wg przepisu, który znajdziecie w wyżej wymienionym linku






sobota, 7 stycznia 2017

kluski ziemniaczane



1kg ziemniaków
1 łyżeczka soli
1 jajko
około 10 bardzo czubatych łyżek mąki
2 łyżki oleju

do posypania:skwarki  z boczku lub podgardla z cebulką lub tłusty twaróg

Ziemniaki  obieramy i przecieramy na tarce o bardzo drobnych oczkach (często  używam do tego thermomix). Odstawiamy na kilka minud aby oddzieliła się woda od krochmalu. Krochmal pozostawiamy a wofę delikatnie zlewamy. Dodajemy sól, mąkę i jajko- całość  mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Gdy masa jest zbyt rzadka, dodaję mąkę ( ilość mąki zależy od jej wilgotności, od tego jakie użyjemy ziemniaki oraz ile zostanie w nich wody)- masa ma być dość zwarta ale nie twarda.
Bierzemy duży garnek , wlewamy wodę do 2/3 jego wysokości, dodajemy 2 łyżeczki soli, olej(olej spowoduje że kluski nie będą się zlepiać) i zagotowujemy.
Masę ziemniaczaną przecieramy przez specjalne sitko do klusek albo  wykładamy sobie na płaski talerz i odcinamy kluseczki łyżeczką wrzucając je prosto do gotującej wody.
Co chwilę delikatnie mieszamy łyżką. Gotujemy nie dłużej niż 4 minuty (zależnie od wielkości klusek).
Nie wrzucamy wszystkich klusek na raz, bo będą gotowały się nierówno. Lepiej wrzucić  część klusek, odłowić, przelać zimną wodą i wrzucić do tej samej wody kolejne na max 4 minuty.

Kluski są super dodatkiem do czarniny, ale także mogą być osobnym daniem podanym z twarogiem lub smażonym boczkiem z cebulką

uwagi:
Moje kluski wykonane były na przecieraku do klusek. Są drobniejsze ale przez to idealne do zupy:)